Przeskocz do treści

Fantastyka Wydanie Specjalne 4/2017, czyli „Czas Dżabrokłapa” Kołodana

10 grudnia 2017

Numer na bardzo wysokim poziomie: jest solidna dawka fantastyki, jest humor, czego chcieć więcej! „Blastema” Suwalskiego oraz „Wyprawa Koj Choruna” Laisena bardzo dobre opowiadania. „Pocałunek…” Łukasińskiego nie przypadł mi do gustu, ale to moja subiektywna opinia, poza tym to debiut. Natomiast, natomiast „Czas Dżabrokłapa” – tutaj „chapeau bas” to jest dobre, nie, to jest bardzo dobre opowiadanie, nad którym warto poświęcić czas i oddać się uczcie czytania. I najlepiej przeczytać dwa razy to opowiadanie, bo czasem „proces jest ważniejszy od rezultatu” – czytanie tego opowiadania to prawdziwa przyjemność.

„Blastema”, T. Suwalski, Miłosz jest zawodowym hodowcą organów (dzięki specyficznym właściwościom jego ciała, wybrane osobniki ludzkie, mają taką możliwość) pracującym w firmie GAMMAL, która ulega likwidacji na rzecz hodowania własnego organów a nie osób trzecich. Wątek rodziny Miłosza Klary i jego córki Gosi miesza się z wątkiem osobistym, w którym główny bohater musi znaleźć rozwiązanie: co z pracą?

Normalne życie? Co nazywasz normalnym życiem? W twoim ciele rosną czyjeś organy. Z twoich kończyn wystają inne kończyny. Jesteś dziwadłem. Odmieńcem. Ewolucyjną pomyłką. Społeczeństwo cię toleruje, bo akurat żyjesz w takim czasie, że społeczeństwo ma kaprys tolerować wszelkie dziwactwa. Nie masz normalnego życia i nigdy nie będziesz miał. Chciałbyś żyć jak normalni ludzie, dlatego ich naśladujesz. Ale jesteś tylko małpą z trzema głowami, której małpy z jedną głową pozwoliły polizać skórkę od banana.

Gosia uśmiechnęła się i wyjęła talerz z szafki. Słońce mieniło się na jej różowym aparacie na zębach. Siedmiolatka przechodziła fazę na róż i kitki. Spięte różowymi gumkami kitki, z włosów przeplatanych różowymi koralikami, położone na różowym szaliku zawiązanym pod różową kurtką. Skrytą pod różową parasolką.

Ocena: 1/2

„Wyprawa Koj Choruna”, A. Laisen, Koj Chorun wiedzie życie wraz z swoją żoną Erzhaną z szczęściem mniej więcej takim jakim każdy małżonek po kilku latach małżeństwa może się poszczycić. Zabawne są rozmowy oraz prozaiczne sytuacje, w których Erzhana wyrzuca jakiś ważny przedmiot swojego partnera („śmierdzący bęben”). Oczywiście poza swoim domostwem Koj jest znanym i szanowanym szamanem, z dużym bagażem doświadczeń i osiągnięć, co jest niczym w przypadku starciem z współmałżonką. W opowiadaniu podczas wyprawy tych dwóch bohaterów ratują przed zamarznięciem nieznajomą dziewczynę, która okazuje się ma nieziemską moc i wypowiada swoją legendarną inwokację:

…jestem Nae Wędrowna Gwiazda, jestem Elanoi, jestem osiemdziesiątą trzecią opowieścią Stwórcy, jestem jeźdźcem czarnego alay, jestem panią mojej własnej Kreacji o imieniu Tihik, która lśniła na niebie wielu światów, jestem najdalszą czernią, jestem kołysanką komet, jestem wiecznym buntem, jestem wojną, która nigdy się nie kończy, jestem snem, który bez lęku tańczy ponad szorstką powierzchnią świata, jestem powracającą falą, jestem nadzieją po drugiej stronie zimy, jestem płatkiem śniegu, który nigdy nie stopnieje, jestem gwiazdami, jestem nocą, jestem Nae, Nae, Nae, naenaenae…

Ocena: 1.2/2

„Pocałunek człowieka bez twarzy”, J. Łukasiński, Jachim Fiodorczyk najlepszy student z wirtualnego pisarstwa tworzy swoją pracę końcową: tworzy horror (slasher), opowieść która okazuje się najlepszą z roku. Z zwykłej zazdrości trafia sam do środka swojej opowieści i nie może z niej uciec – stan śpiączki zwanej Aurorą. Debiut być może udany, ale mnie nie zachwycił. Tematyka tych niby prac pisarskich, jakie to płaskie… komisja oglądająca szlachtowanie bohaterów – słabe to. Irytujące są też nieprawidłowe formy językowe jak „Zostawiłam coś w opowieści, gdy mnie do niej zaprosiłeś. On lubi to koniem nazywać koniem trojański. – ale to już pewnie błąd korekty redaktorskiej NF.

Wiadomo, że to historia naciągana, przesadzona, pełna klisz i głupot, ale jako laurka dla dawnych slasherów sprawdza się dobrze.

Mnie znudziła już druga, jak chcę pooglądać smutnych ludzi, wychodzę na ulicę.

– ten cytat mi się spodobał

Ocena: 0.1/2

„Czas Dżabrokłapa”, D. Kołodan, to wielkie (także pod względem liczby stron – ponad 40) surrealistyczne opowiadanie z elementami powieści grozy, detektywistycznej, cyber punka oraz horroru i makabry. Główny bohater Jack – policjant, detektyw (Sherlock Holmes?) próbuje rozwikłać zagadkę tajemniczych morderstw morsów – osobników, którzy są androidami. Społeczeństwo obarcza za morderstwa samego Jacka albo Człowieka-Ostrygę albo Stolarza. Szereg nieprawdopodobnych przygód i zwrotów akcji powoduje, że Jack dowiaduje się coraz więcej o sprawie. Problemem okazują się ptaki oraz mityczny wręcz Dziubdziub. Pomaga mu w tym nieoceniony (dr Watson?) Van Bell oraz jego miłość Jill/Fiona. Wraz Van Bellem odwiedzają Miasto Ostryg, w którym urządzają szaleńczą jazdę po lokalnych knajpach, później odwiedzają Fabrykę Zegarów, finał następuje w Królewskim Pałacu. Głównym przeciwnikiem, rywalem jest potwór Dżabrokłap (Moriarty?), który jest modelowym szatanem, złym bohaterem, panem nocy.

Dodam, że wątki, czas tutaj jest jak z gumy, światy się przenikają, czasem rzeczywistość wnętrza przenika do zewnętrza – istny majstersztyk. W opowiadaniu Kołodun wstawia wiele wiele wątków humorystycznych. Np. Van Bell – lubi dzwoneczki! :-). jest też coś dla wielbicieli muzycznych klimatów takich jak Nirvana, Sonic Youth i Radiohead.

Opowiadanie czytałem dwa razy aby pokontemplować piękno jakie udało się wytworzyć autorowi. Dla mnie jest to opowiadanie numeru, ba roku, dekady! Prawdziwa dawka solidnej literatury fantastycznej. Polecam! Poniżej zamieszczam wiele cytatów, które szczególnie mi się spodobały, natomiast to nie jest wszystko. Szacunek także dla tłumacza, który poradził sobie rewelacyjnie.

Na pogniecionych gazetach, ziemniaczanych obierkach, ogryzkach i kościach spoczywał wielki półmisek w kształcie skrzydła muszli. A na półmisku – głowa dziewczyny, liść sałaty i spirala ciemnego sosu.

Ptaki to stworzenia dążące ku absolutnej pustce. Wyobraża sobie idealny świat, świat stworzony dla ptaków. Nie ma tam niczego, tylko niebo. Nieskończona, lśniąca, błękitna pustka. W idealnym świecie nie ma nawet obłoków. Ptaki łatwo przeciwstawić rybom, w świecie ryb nie ma pustego miejsca. Ludzie utknęli gdzieś pośrodku.

Wiatr kołysze zasłonkami w niebieskie kwiatki. Unoszą się opadają niczym żagle – w górę i w dół, z każdym podmuchem. Wiatr pachnie greckim orzechem i świeżością. Okno jest wielkie, ale za błyszczącymi szybami nie widać nic prócz miękkiego, białego światła.

To było przedmieście, rejon porzuconych fabryk, pustostanów i podziemnych serowarni, w których pracowali selenici. W pobliżu przystanku tramwajowego stały drewniane stoły, przy których byli mieszkańcy Księżyca rżnęli w karty, popijając skwaśniałe mleko.

Człowiek-Ostryga nie pamięta, jak długo tak siedzi – kilka dni czy parę sekund. Czas dawno utracił znaczenie i Człowiek-Ostryga nie widzi sensu w pilnowaniu go. Absolutna pustka jest warta uwagi z tego względu, że nic w niej nie ma. Nawet czasu.

Burty łódki wyginały się- papier był tylko trochę grubszy od gazetowego. Jednocześnie stateczek z lekkością niósł dwóch pasażerów. W świecie Jacka dawno już by rozmiękł, rozpadł się i zatonął. Ale tu proste prawa fizyki nie wystarczały. O wiele ważniejsza była idea przedmiotu.

Polować nie znaczy złapać. Istnieje proces, a niekoniecznie rezultat.

Proces jest ważniejszy od rezultatu.

{*}

Ptaki to stworzenia dążące ku absolutnej pustce. Wyobraża sobie idealny świat, świat stworzony dla ptaków. Nie ma tam niczego, tylko niebo. Nieskończona, lśniąca, błękitna pustka. W idealnym świecie nie ma nawet obłoków. Ptaki łatwo przeciwstawić rybom, w świecie ryb nie ma pustego miejsca. Ludzie utknęli gdzieś pośrodku.

Notka:

Gardner pisał, że „Alicja” jest jednym z pierwszych literackich przykładów podróży do światów równoległych?

Linki:

https://en.wikiquote.org/wiki/Howard_Gardner – to nie ten ale ciekawy

https://pl.wikipedia.org/wiki/Martin_Gardner

http://www.etnogenez.ru/writer/dmitry-kolodan/

Ocena: 2.1/2

Reklamy

From → polskie

Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Księga Myśli

Cytaty, cytaty w formie graficznej, myśli, sentencje, aforyzmy, książki, ciekawostki. Daj się zainspirować.

Mateusz Skrzyński. Wiersze i opowiadania.

Strona autorska. Blog literacki.

Igneous Flame

UK based ambient music artist

READ_EAT_SLIP

Przyjemność tekstu, rozkosz czytania

nthykier

Things that I work on in Debian

Kałuże i Róże.

Szukam sensu w Krakowie

AiDeeDystopia

Nairobi has her hands in my pants

IM Mark Ginsburg Presents A Personal Chess History

Chess History, Opening Theory, and Anecdotes by Dr. Mark Ginsburg

krainy z głowy

mutancikowy blog

wduch

Wlodzislaw Duch blog on cognitive science, mind, consciosuness, spirit and all that

The polymath blog

Massively collaborative mathematical projects

CIEMNA STRONA ROCKA

blog o muzyce klimatycznej... i nie tylko

Kraina Cieni

blog o głupiej nazwie i równie mądrej treści

終わりない夢 ~Owarinai Yume~

Blog krytycznoliteracki

Gödel's Lost Letter and P=NP

a personal view of the theory of computation

Komputerowe Katharsis

Jak się odnaleźć wśród komputerów i nowoczesnych technologii? Informatyka i moje obserwacje

WordPress.com

WordPress.com is the best place for your personal blog or business site.

%d blogerów lubi to: