Skip to content

Fantastyka Wydanie Specjalne 1/2017, czyli post-apokaliptyczna rzeczywistość

Numer na bardzo wysokim poziomie. Opowiadania Zawady oraz Zonis są rewelacyjne. Polecam także krótkie: „Bez sztandaru” oraz „Oderwanego”. Ja czytam zawsze w kolejności wydruku jak przygotowała redakcja, ale nic nie stoi na przeszkodzie aby zacząć właśnie od nich.

„Pies, papuga i płastuga”, P. Gociek, Którz nie pamięta takich bohaterów jak: dr Dolittle, papupga Polinezja, kaczka Dab-Dab, pies Jip, oraz miasteczko Puddleby z rzeka Marsh? Hugh John Lofting. Czytając opowiadanie przypomniały mi się dziecięce czasy, kiedy rozpoczynałem przygodę z książkami i jako jedne z pierwszych czytałem właśnie powieści o dr Dolittle. Pamiętam „Podróże…” – niebieska okładka i baardzo gruba książka. 🙂 Akcja opowiadania dzieje się w czasach II wojny światowej i to dr Dolittle z pomocą zwierząt rusza na tajną misję, która ma na celu zatrzymanie dalszego rozlewu krwi.. W opowiadaniu pojawiają się kolejne znane brytyjskie postaci: jest Churchil, jest Watson i jest i Sherlock Holmes. Mimo tego nagromadzenia, opowiadanie nie przemówiło do mnie.

Nasza jest codzienność, nasza będzie przyszłość, nasza będzie groza.

…nasz Wielki Szklisty Ślimak Morski, ostatni ze swego gatunku, należał do odludków i gburów, porozumiewających się półsłówkami. Dlatego niezbyt dokładnie zrozumiał przekazywane instrukcje i znalazł się w pobliżu Puddleby, zamiast płynąć wprost na miejsce spotkania.

Ocena: 0.5/2

„Przed siebie i jeszcze dalej”, P. Zawada, alegoria do czasów współczesnych, o pytanie nad sensem egzystencji człowieka, który pędem pnie się w karierze, dla dóbr materialnych, bez celu. Dwa skrajne światy: krasnoludów i elfów. Trochę to przypomina podróż z krajów post-sowieckich na zachód i porównywanie postępu, zachowań i rozwoju. Opowiadanie jest jak najbardziej opowiadaniem drogi. Główny bohater podróżując z Thorstem opowiada swoją historię. Spotkanie z Wiązem – ‚ala entem’ – piękne.

Myślę o dziadku. O Nalyssie. Zastanawiam się, jaki jest sens tego wszystkiego. Robota, robota, a potem chwila emerytury i śmierć. Czuję jak ogarnia mnie przygnębienie.

Oprócz większych zarobków – żadnych ambicji. We łbie pustostan, na koncie ciułane oszczędności. Spłacają zaciągnięte kredyty. Jak się takiemu poszczęści, to może zejdzie na zawał i nie będzie musiał nic spłacać. Żadnej chęci pozostawienia po sobie czegoś więcej. Poużywać i spierdalać, co wyrucha, to jego.

Skup się na tym, co robisz, i rób to najlepiej, jak potrafisz. Tylko tyle i aż tyle. Myślisz, że życie po śmierci jest takie fajne? Gdyby nie rodzinne zobowiązania, dawno już wolałbym mieć to z głowy.

Ocena: 2/2

„Bóg Au”, A. Leckie, fantastyczna opowieść biblijna. Nie porwało mnie. Jedyny cytat, który mnie zainteresował publikuje poniżej:

Gdy nadejdzie czas, będziesz chciała zastanowić się nad korzyściami, jakie niesie bliższy stosunek ze mną, zaś w bardziej sprzyjającym czasie, porozmawiam z tobą o moich pragnieniach.

Ocena: ?/2

„Bez sztandaru”, C. Vaughn, kolejne opowiadane post-apokaliptyczne. Enid i Bert ruszają do gospodarki aby wyjaśnić sprawę złamania obowiązującego prawa. Trochę to przypomina Wilhelma i Adso, którzy przybywają do klasztoru aby wyjaśnić sprawę tajemniczych morderstw u Eco. Podobało mi się.

Ocena: 1.1/2

„Oderwany”, J. Miller, znów post-apokalipsa, w wydaniu prostym, amerykańskim, z przekazem. Relacja: ojciec i syn. Trudna to relacja. Podobało mi się.

Ocena: 1/2

„Slup bojowy ARGO”, J. Zonis, post-apokaliptyczne opowiadanie o przygodach Telemacha w poszukiwaniu runa. Telemach podróżuje z swoją drużyną statkiem po wyspach morza Czarnego (albo jego okolicy- nie sprecyzowane do końca). Świat przedstawiony jest osadzone w świecie mitycznych bohaterów greckich, oraz bohaterów „Odysei”. Coś dla ducha, coś dla ciała. Czytając Zonis nie sposób nie przywołać Sapka. 🙂 Chcę więcej Julii Zonis!

Świat, w którym żyjemy, jest martwy. Wielu nie zdaje sobie z tego sprawy, ale wszyscy widzą objawy rozpadu. Jednak chciwie, do szaleństwa, chwytają się starego. Nie rozumieją, że dopóki odchodzący świat nie zniknie, nowy nie zdoła się narodzić.

Ocena: 1.5/2

Nowa Fantastyka 2/2017, czyli młotem w czarownice, a technologią w kobiecość

W numerze lutowym polecam do przeczytania „Czwartą wiadomość” Kucenty oraz „Córki Posejdona” McGuira. Z publicystyki „Granice wyobraźni”, „Diabły polskie, diabły nasze” Sobieckiej oraz „Gra w życie” Piskorskiego są obowiązkowe. Kosik i Ziębiński także OK.

* „Młot na czarownice”, https://pl.wikipedia.org/wiki/Malleus_Maleficarum, „Wskazane jest używanie rozpalonego żelaza i golenie całego ciała podsądnej w poszukiwaniu znaków Diabła.”

„Wyrównanie”, Sz. Stoczek, po śmierci Beringa Heqbortha do domu rodzinnego zjeżdżają się potencjalni spadkobiercy. Trwa walka o dobra po zmarłym.

Na wszystko jest właściwa miara. Dzięki odpowiedniej diecie my, kapłani, wyrównujemy to, co wypłucze z nas alkohol.

Ferna wyprostowała się, jakby chcąc w ten sposób podkreślić swoją godność, i ujęła chłopaka pod rękę. Ramiączko sukienki ześlizgnęło się o pół cala, poprawiła je bez rumieńca. Brenly za to nie wiedział, gdzie oczy podziać.

Ocena: 1/2

„Czwarta wiadomość”, M. Kucenty, opowieść pisana w pierwszej osobie do siebie samej z przyszłości (po śmierci), dla klona, wirtualnej reprodukcji tej samej siebie. Interesujące!

Maria uważa, że człowiek może sklonować ciało, ale nigdy nie będzie w stanie replikować duszy.

Ocena: 1.1/2

„Ballada o Kwiatuszku”, M. Smyk, trzecioosobowa narracja opisująca ducha Jaskra, jak podgląda z swojej perspektywy ducha niewiasty, które bzykał, albo chciał bzykać. Jest za to brutalność, powtórzenia. Brak także w opowiadaniu zakończenia, puenty. Nie podobało mi się.

Arystokrata brał Kwiatuszka w sposób niezwykle brutalny. Gdy dziewczyna próbowała się wyrwać, mężczyzna przytrzymywał ją, zadając przy tym precyzyjnie wymierzone ciosy.

Ocena: 0/2

„Botanica Veneris: trzynaście wycinanek wykonanych przez Idę, hrabinę Rathangan” I. McDonald

Ocena: 0/2

„Córki Posejdona”, S. McGuire, opowiadanie pisane w pierwszej osobie przez kobietę-syrenę-żołnierza, która jest przystosowana do przebywania w wodach oceanów ziemskich. Człowiek (czytaj mężczyźni) dokonali optymalizacji technik eksploracji dóbr podwodnych przy pomocy odpowiednio zmutowanych kobiet zdolnych do przebywania w tych warunkach i wykonywania służby. Podporządkowane zespoły kobiet, którym obiecano w przyszłości potencjalny powrót do ich normalnych ciał bez sprzeciwu i lojalnie wykonują swoje obowiązki. Podczas prac podwodnych trafiają jednak na aktywistki-syreny, które mają im odmienić ich dotychczasowe życie. Żal, beznadzieja i smutek egzystencji i poświęcenia dla celów, które wyznacza kraj albo bóg. Wydźwięk opowiadania jest jednoznaczny, mężczyźni wykorzystują kobiety do celów związanymi z grabieniem dóbr naturalnych.

Rzeczy, które są kwestią wyboru dzisiaj, nie będą wyborem jutro; tak było od zawsze, gdy rezygnowano z głosu w zamian za nową zdolność tańca.

Walczą jak diabły, pieprzą się jak anioły i w swoich ciasnych drapieżczych móżdżkach nie mają miejsca na moralność. Gdyby nie służba, byłyby zagrożeniem dla nas wszystkich, ale na szczęście mają bardzo wyraźne poczucie lojalności.

Znów gnamy naprzód, próbując znaleźć naszą koleżankę, naszą brakującą siostrę, brakujący odłamek nas samych, którym stała się podczas wspólnych treningów, wspólnych nauk, wspólnego opłakiwania naszego utraconego człowieczeństwa i świętowania naszej wspólnej potworności.

Ocena: 1.3/2

Publicystyka

Uproszczenia uderzają też często, gdy chodzi o kulturę materialną. Ile razy widzieliśmy obrazki gigantycznych miast o białych murach pośrodku niczego, gdzie kilkudziesięciotysięczna populacja utrzymuje się nie wiadomo jak (piję do filmowego Minas Tirith)

„Gra w życie. Kuźnia światów – część 8”, K. Piskorski

Nowa Fantastyka 1/2017, czyli solidna dawka treści

Numer dobry, zdecydowanie polecam do przeczytania Tidhara „Ginący gatunek” oraz krótką opowieść Kena Liu pt. „Pyłowy ogród”, gdy ktoś gustuje (a kto nie gustuje? :-)) w opowieściach wiedźmińskich zachęcam do przeczytania „Lekcji samotności” Gula. Jeżeli chodzi o publicystykę, to obowiązkową lekturą jest „Post-prawda, pre-katastrofa” Wielgosza – dobitnie i celująco podsumowuje aktualną sytuację na planecie Ziemia – polecam i podpisuję się pod tym. 🙂

Interesujący jest także felieton o postaci Orsona Wellesa. Ponadto recenzja książki miesiąca pt. „Dom z liści” Danielewskiego dała mi do myślenia. Zapisałem ją na liście rzeczy ‚do kupienia w 2017’

„Rozmiażdżą wszystkie jego kości”, P. Nesterowicz, retrospektywna opowieść Pielgrzyma, głównego bohatera i narratora zarazem tej biblijnej opowieści o cierpieniu i walce z samym sobą podczas próby dostania się na szczyt Góry, która ma przynieść odkupienie za grzechy. Wangdu trochę przypomina Jezusa leczącego słowem.

Ocena: 0.8/2

„Lekcja samotności”, P. Gul, rzecz się dzieje w świecie wiedźmińskim, głównym potworem jest pająk: trochę z Szeloby Tolkiena oraz maź i macki z Obcego. Jest też Koral vs Lytta Neid – zatem autor czytał „Sezon Burz” (Ja zapamiętałem z „Sezonu..” Mozaïk). Jest rudość. Jest humor. Czego chcieć więcej!

Zważając na przeciętne gabaryty magicznego opracowania, groziło to poważnym uszczerbkiem na zdrowiu, czego Cyria doświadczyła w przeszłości dwukrotnie. Już pierwszego dnia pracy w bibliotece dostała w głowę „Magiczną żeglugą” pióra Lytty Neyd i straciła przytomność na kilka godzin.

…każda czarodziejka prędzej czy później, uczy się tej lekcji. Lekcji samotności. I zawsze jest to bolesna lekcja. Czasami nawet zostawia blizny.

źródła: http://wiedzmin.wikia.com/wiki/Lytta_Neyd

Ocena: 1/2

„Szepty Lasu”, J. Lech, świetnie wykreowany świat dżungli, wioski, i czarownika. Pisane z perspektywy młodzieńca Kuasi, który słyszy głosy, a który być może zostanie nowym szamanem. Jest poddawany próbie z Cigau. Trochę się zgubiłem jeżeli chodzi o bóstwa i ich pośredników: jest Błękitnoorgi, Goirum, gwiazda N’Hui, Cigau. 🙂 Opowiadanie podobało mi się, natomiast mogłoby mieć więcej wyrazistości, pazura, gwałtowności… forma ciężka. Autorka promuje pokojowe rozwiązywanie konfliktów zamiast ‚ognia i miecza’ – czasem zwyczajnie warto odpuścić.

W oczach Błękitnorogiego, wbrew temu, co myślałem wcześniej, nie zobaczyłem odpowiedzi na moje problemy. Zobaczyłem Goirum

Noc spędziłem na drzewie. Ułożyłem się tuż przy pniu najwygodniej, jak tylko umiałem, i próbowałem usnąć. Gałęzie szumiały groźnie, znajome pohukiwana i krzyki zwierząt wydawały mi się dziwne i obce. Miałem ciało oblepione potem i strachem, a moje serce trwożyło się jak ptak pod czujnym wzrokiem lamparta. Nocna puszcza przestała być moim domem.

Tamtej nocy nauczyłem się, że czasami prawdziwym mężczyzną okazuje się właśnie ten, kto nie podejmuje walki. Dojrzałem.

Ocena: 0.8/2

„Pyłowy ogród”, K. Liu, opowieść snuje artystka będąca członkiem załogi Sariry lecącej na inną planetę (Cykadę). Załoga jest zahibernowana, natomiast komputer pokładowy rok przed okresem nadającym się do egzystencji wybudził ją. Liu tworzy piękną – glamour opowieść w tak krótkie formie. Rewelacja. Dodatkowo dowiedziałem się, że glamour pochodzi od grammar (glammar).

http://www.thefreedictionary.com/glamour

Moja sztuka nie przetrwa wiecznie. Żadnej sztuce się to nie udaje. Z długoterminowej perspektywy każde dzieło sztuki jest zbyteczne, podobnie jak każde życie. Wszyscy stanowimy ozdobne, przejściowe sygnały porządku pojawiające się wśród spadania ku uniwersalnej entropii, przypominającego moje obecne spadanie ku otępieniu hibernacji. Jesteśmy cykadami pojawiającymi się między zimami.

Ocena: 1.2/2

„Ginący gatunek”, L. Tidhar, opowiadanie kryminalne, akcja dzieje się w powojennym Londynie, ale w świecie w którym to Niemcy wygrali wojnę i stworzyli wielkie imperium rzeszy. Głównym bohaterem jest Gunther Sloam – pisarz, który po otrzymaniu listu od swojej dawnej miłości z prośbą o pomoc wyjeżdża z Berlina do Londynu. Narracja jest trzecioosobowa, narratorem jest Tomas Everly. Opowiadanie to gorzkie wspomnienie czasów II wojny światowej i jej konsekwencji dla tych którym udało się przeżyć. Autor przypomina także produkcję heroiny przez firmę Bayer

https://pl.wikipedia.org/wiki/Bayer_AG

oraz użycie metamfetaminy na potrzeby wojska w walkach w tejże wojnie. Przy okazji nasuwa mi się skojarzenie z kozłem ofiarnym, który występuje w żydowskim święcie Yom Kipur a przekładając na powód rozpętania drugiej wojny światowej, cytując za wikipedią:

Holocaust i obozy koncentracyjne. Niemcy, upokorzeni klęską w I wojnie światowej, którą w znacznym stopniu sami rozpętali, a następnie skutkami Wielkiego Kryzysu Gospodarczego, dokonali zbiorowej projekcji własnych win na Żydów, marksistów, homoseksualistów i inne mniejszości. ((https://pl.wikipedia.org/wiki/Kozio%C5%82_ofiarny))

Opowiadanie jest rasowym opowiadaniem o przygodach w mieście („Ulisses”?) z wątkiem kryminalnym w tle.

Nie broni potrzebujemy, a lekarstw. Ale jak uleczyć chorą duszę?

W nowej Rzeszy nie ma przestępczości, nie ma prostytucji oprócz tej, której dopuszcza się dusza, nie ma morderstw, oprócz tych, które dokonuje państwo.

Nie pchała ich do przodu chwała Führera. Robiły to małe pastylki produkowane przez Bayer; one i prosta, całkowita desperacja.

Choćbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę Ps 23.4 (http://www.biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=856)

Wtedy naprawdę na mnie spojrzał. Myślę, że dopiero wtedy zobaczył rzeczy, jakimi są, a nie jakimi powinny być.

Ocena: 1.75/2

staram się podając cytaty sprawdzać je w źródłach, zgodnie z zaleceniem Elona Muska :-):

elonmusk_readingsourcematerial

Nowa Fantastyka 12/2016 czyli rehabilitacja za listopad

Numer listopadowy Nowej Fantastyki był słaby, natomiast grudniowy jest wybitny jeśli chodzi o opowiadania. Dodatkowo mamy felieton o Andrzeju Sapkowskim (numer świętuje 30-lecie publikacji pierwszego opowiadania Sapka) – naprawdę świetny. Dowiedziałem się z niego, że Andrzej Sapkowski brał lekcje od Umberto Eco! Mamy też recenzję kolejnego tomu prozy Ursuli Le Guin pt. „Rybak znad Morza Wewnętrznego”.

„Kres cudów”, P. Jedliński, opowiadanie osadzone w świecie wiedźmińskim, z Geraltem i Jaskrem w roli głównej. Akcja dzieje się w okolicy rzeki Cudowianki, pod kasztelem, gdzie kasztelu broni raróg – stwór znany jedynie z legend. Jest i niewiasta: Wielka Łowcza, której pragnieniem jest aby wiedźmin uwolnił kasztel od owego potwora. Dobrze napisane, jest soczysty język są humorystyczne odnośniki do prozy Sapka. I jest także owa melancholia wiedźmińska, która jest tak dobrze widoczna w prozie Sapkowskiego, a którą bardzo lubię.

I było zupełnie tak, jak się tego spodziewałem – przyziemnie i niegórnolotnie, albowiem nie może być górnolotnym ktoś, kto siedzi z jajem w dupie.

Niech i tak będzie. Zostawmy ich sobie, Łowczą, Ptasznika i raroga, ich miecze i ich przeznaczenie. Chodź, Jaskier. Niech zła mierzą się ze sobą. Nic tu po nas.

Pojechali ku zachodzącemu słońcu, które to słońce gorzało niby raróg, rozpinający skrzydła na szerokość horyzontu, rozpalający jak najmocniej na moment przed nadejściem zmroku.

Ocena: 1/2

„Komplementarny człowiek”, P. Figura, opowiadanie o telewizyjnym show – konkursie, w którym występują osoby prezentujące swoje talenty. Narracja jest trzecioosobowa, głównym bohaterem jest prezenter Aleks. Na show pojawia się w nim 50-letni Ryszard – zwyczajny facet z swoim talentem, który odkrywa tajemnice innych ludzi.

Aleksander Kronner, stojący na środku zaciemnionej sceny, uwielbiał ten moment, tuż przed tym, jak technicy włączą oświetlenie. „Tak musiał czuć się Bóg – pomyślał – gdy związał ze sobą światło i życie, na dobre i na złe.

Publiczność zareagowała entuzjastycznym ferworem, porównywalnym do słyszalnego na krańcach wszechświata echa Wielkego Wybuchu. Aleks napawał się tym przez chwilę z potężnym wzwodem w spodniach.

Tak działa ludzki mózg. Notorycznie zakłamuje wspomnienia, wmawia nam, że coś się nie wydarzyło. Pamięta rzeczy inaczej, niż było w rzeczywistości. Motywy są różne: by karmić naszego ego, wyprzeć traumatyczne lub niewygodne zdarzenia. Jesteśmy zbyt prymitywni, by poznać prawdę! Nie radzimy sobie z nią, dlatego podświadomie wybieramy życie w kłamstwie.

Ocena: 2/2

„Karta i księga”, W. Szyda, opowiadanie poznańskiego autora w hołdzie Borgesowi. Opowiada historię jednej książki, zbioru opowiadań Borgesa pt. „Księga piasku” i poddaje analizie czas i liczbę wypożyczeń z biblioteki. Powody czytania i powody przerw w czytaniu. Wnikliwa analiza wraz z opisami rzeczywistości lat 80 i 90 ubiegłego wieku. Bardzo mi się podobało. Ktoś żył w tych czasach będzie czuł się swojsko. 🙂

Ocena: 2/2

„Spadająca Persefona”, D. Künsken, studium walczącej o życie Marie-Claude Duvieusart, która jest mieszkanką kolonii na orbicie wenusjańskiej. Marie-Claude podczas rutynowego przeglądu fabryki na orbicie awarii ulega jej samolot co powoduje, że aby ratować się musi wyjść w przestrzeń. Samotnie, w skafandrze spada z 80km wysokości w dół i próbuje przeżyć. Na jej życie dybie nieprzyjazna atmosfera planety oraz dron, który prawdopodobnie zaprogramowany cały czas próbuje zrealizować swoją zabójczą misję.

Don Kichota można podziwiać, ale nie sposób go szanować. Pomimo tak dogodnej okazji do pozbycia się odpowiedzialności związanej z rolą państwa macierzystego, nikogo nie zdziwił gwałtowny sprzeciw l’Assemblee wobec jakichkolwiek planów secesji. I tak narodzili się les nationalistes. Habitaty podzieliły się na frakcje nieustannie przerzucające się argumentami za suwerennością Wenus i za utrzymaniem jej statusu kolonii.

Kwas – jad Wenus

Naga Wenus. Przerażająca. Piękna.

Była teraz nasionkiem w strączku, zastanawiającym się, czy łuska jest wystarczająco silna, by przetrwać wichurę, ostatni przed narodzinami test, na jaki przyroda wystawiała nasionko.

Ocena: 1/2

„Słoik z ciasteczkami”, S. King, pradziadek Rhett opowiada swojemu wnukowi Dalowi swoje życie, w którym przeżył śmierć swojej matki chorującej na chorobę dwubiegunową. Matka żyje na granicy dwóch światów. Jej opowieści są oderwane od rzeczywistości. Dal dziedziczy jeden przedmiot: słój z ciastkami, który okazuje się portalem do innego świata.

Przyjęli mnóstwo ciasteczkowych komunii od śmierci matki, ale słoik wciąż był upakowany po brzegi.

Bo Lalanka jest prawdziwa – a ten słoik jest czymś w rodzaju bramy. Otwiera się na Zachodnie Królestwa, gdzie czas stanął.

Ocena: 1/2

NF 11/2016 czyli powiew nudy i powtarzalności

Numer słaby, zieje nudą i powtarzalnością. Po takim numerze znów pojawiają się pytania: „po co ja kupuję NF?”. Ewentualnie można przeczytać „Selfie 2048” Jamiołkowskiego oraz „Wszystko, co dotknie powietrza” autora o trudnym nazwisku: Owomoyela. Warto przeczytać felieton Parowskiego o Lemie i Żydach. Ciekawe co na te przemyślenia powiedziałby Henryk Grynberg?

„Finalna Fantazja” P. Mirski, – dawno nie czytałem takiego g… dno.

Ocena: ?

„Cisza” M. Stonawski, słabe, nudne, nie wnoszące nic dla czytelnika.

Ocena: 0/2

„Selfie 2048”, M. Jamiołkowski, licealno-gimnazjalna wersja randki (może studencka?) w świecie prawie realnym. Są lajki, są portale społecznościowe i tagi, a inwigilacja bezpośrednio domózgowa. Zero intymności. Głównym bohaterem jest Art Nowak, którego celem jest uprawianie seksu (najpierw jest randka) z aktualną sex bombą, celebrytką Keczuą, starą kobietą ale mającą ciało 16-latki. (Czy wszyscy marzą o rżnięciu nastolatek?). Mimo tego opowiadanie dobrze się czyta. Chyba, że działa tutaj efekt kontrastu i w porównaniu z dnem jakie osiągnęły dwa pierwsze opowiadania to to wydaje się prozą wysokich lotów.

Ocena: 0.5/2

„Projekt „Empatia””, D. Phetteplace, nuda, nuda

Ocena: 0/2

„Dom świętej Łucji dla dziewcząt od wilków”, K. Russel, opowiada o próbie resocjalizacji watahy wilków aby mogły żyć jak ludzie. Nudne i nieciekawe.

Ocena: 0/2

„Wszystko, co dotknie powietrza”, An Owomoyela, opowiada o próbach porozumienia ludzi z obcym gatunkiem Vosthów zamieszkujący inną planetę. Autor mam wrażenie czytal „Solaris” Lema a w międzyczasie „Grę Endera” Carda. I postanowił coś napisać.

Oddychałem zdecydowanie za szybko i nawet pomimo zamkniętych oczu byłem przeładowany bodźcami. Zacząłem powoli odnajdować drogę. Trochę to zajęło, ale wreszcie zauważyłem, czego brakuje w natłoku tych wszystkich odczuć, co dałoby się rozpoznać jako inwazja Vosthów.

Ocena: 0.5/2

Fantastyka Wydanie Specjalne 4/2016, czyli o poszukiwaniu straconej bliskości

Polecam „Opowieść cyberszwankową” Jedlińskiego, „Rzeczy które gasną” Wróbla oraz „Poślubiłam potwora z kosmosu” Baileya. Jak zwykle zresztą opowiadania z wydania specjalnego to prawdziwe perełki.

„Opowieść cyberszwankowa”, P. Jedliński, głównym bohaterem jest 10-letni chłopiec imieniem Aleks, który próbuje odzyskać swojego tatę, który ‚przepadł w odmętach’. Najsłabszym ogniwem tego opowiadania jest właśnie ta główna rola: przypomina trochę Alicję Carrolla albo z Adama z „Akademii Pana Kleksa”. Żyją w świecie, w którym pozostali jedyni (albo są bardzo dużą rzadkością) jako biologiczne organizmy. Świat to jakaś kombinacja dwóch rzeczywistości albo iluzji i rzeczywiści. Reszta organizmów to albo humanoidy, roboty albo przekształcone podporządkowane jednostki, z kontrolowanymi umysłami. Jakaś utopia? Przed zniknięciem Aleks zapamiętuje tajny kod, który pozwala rewolucjonistom na dokonanie Cyberszwanku i przywrócenia rzeczywistości. Aleks z pomocą pana Kfanta (!) w dość zabawny sposób podróżuje po tym wirtualno-cybernetycznym świecie. Opowiadanie napisane z lemowskim zacięciem i muszę przyznać, że czym bardziej czytałem tym bardziej mi się ono podobało. Poza tym w opowiadaniu też jest pies o imieniu Haund i frachtowiec Fraktalowiec (!). Są także złe glejarze.

Właściciel, pan Te (wedle wymruczanej uwagi pana Kfanta był to skrót od pana „Soli Psy Te”, pochwalił się, iż samo istnienie lokalu stanowiło wyjątek, wszakże wszelkie restauracje czy bary dawno zastąpione zostały karmi-stacjami.

Koncert…ja nic nie słyszę…Nie słyszysz boś niepodłączony. Po sieci grają.

Spójrz na tłum. Im nie dokucza chłód i szarość. Ba, szarości nie widzą, chłodu nie czują. Nakładają się dwa światy. To cudowne, jak wspominałem. I przekłamane. Razem zastąpimy tę fałszywą zimę – prawdziwą. Zaszokujemy Blokirynt, spalimy Grimuar. A gdy uderzy deziluzyjny Szwank, ludzie wybudzą się z ułudy, z zimowego snu.

Różne są frachtowce – powiedział nie bez dumy pan Kfant. … Ale jeden jest Fraktalowiec *

Trwa godzinna konserwacja systemu. … Większość ludzi wpada w letarg. To czas reklam i napychania głów głupotami. Jak mawiamy: wegetacja-aktywacja.

Haund warczał, szczekał, stróżował, nie pozwalał ciszy wkraść się na powrót w obręb ogrodu i domu. Wreszcie zwinął się w kłębek u stóp Aleksa.

Ocena: 2/2

„Rzeczy, które gasną”, J. Wróbel, opowieść kryminalna o tym jak Mistrz Haxerlin zostaje poproszony przez swojego wspólnika Bukowskiego o rozwikłanie pewnej sprawy magicznej. Rozwiązuje ją, ale… W tle ateizm, racjonaliści. Najsmutniejsze jest zakończenie. Ale opowiadanie jest rewelacyjne.

Mistrz Haxerlin był pod wrażeniem. Prości ludzie, tacy jak Schneider, z reguły sięgali po książki wtedy, gdy zaczynały się im chybotać meble. Wziął pierwszą z brzegu lekturę, „Bogów urojonych”. Przekartkował i odłożył na miejsce. Nie przepadał za fantastyką. *

Chyba znalazłem twój… kij. … Nieopodal leżała wielka pałka, o którą zahaczył się stopą. Faktycznie… Za jeden trzymasz, drugim walisz. Ten kij nazywa się maczuga. Wygląda jakbyś zabrał ją trollowi. Nie znam się na broni ani jej nie lubię. Bukowsky dał do samoobrony. Dla mnie to po prostu gruby kij. *

W nocy postaram się pomyśleć, uporządkować fakty.

Spomiędzy szpary w podłodze wyjął zwitek zabrudzonych kartek. Rzecz nie była skończona. Spojrzał na stronę tytułową. „De non existentia Dei”. Miał ochotę zanieść się śmiechem. *

Ocena: 1/2

„Trzecia helisa”, T. Suwalski, znów samo zakończenie kontrowersyjne. Smutne. Egoistyczne. Natomiast opowiadanie zapada w pamięć. Świat nowoczesny, w której medycyna pozwala na podawanie leków legalnych i nielegalnych przez aplikacje na telefon. Główna bohaterka Magdalena – uzależniona od farmaceutyków, próbuje dotrzeć do zarządu firmy farmaceutycznej pracującej nad nowoczesnym sposobem podawania leków – dawki są dostosowywane wg DNA pacjenta. Ma chorą matkę i próbuje znaleźć terapię. Jest erotyka, jest silna postać kobieca i są samce, którzy poddawani są manipulacji.

Ocena: 1/2

„Dezorientacja lwów”, T. Kosmatka, opowiadanie w którym główna bohaterka Caitlin, statystyk, zajmująca się analizowaniem danych przy pomocy matematyki. Rezultaty tych analiz są pozbawione błędów jakie mogą wprowadzić analizy, w których biorą udział emocje oraz intuicja. Opowiadanie na czasie, gdyż Caitlin pomaga politykom w wyborach prezydenckich. Opowiadanie przypomina mi prace Daniela Kahnemana opisane w „O myśleniu szybkim i wolnym” (https://en.wikipedia.org/wiki/Thinking,_Fast_and_Slow).

Nigdy niczego nie możemy zatrzymać. Możemy jedynie pomóc ci zejść temu z drogi

Ocena: 1/2

„Poślubiłam potwora z kosmosu”, D. Bailey, główną bohaterką jest młoda 20-kilkuletnia Ruth Sheldon, która pracuje w sieci marketów Walmart w USA. W pierwszej osobie, Ruth opowiada jak na nocnej zmianie spotyka postać-kosmitę Gorta. Ruth mieszka w skromnych warunkach z swoim mężem Donnym. Donny jest świetnym mechanikiem samochodowym, a próba naprawy statku kosmicznego Gorta pochłania go bardziej niż wolne chwile z Ruth. Ruth straciła córkę, Alice, która urodziła się przed-wcześnie. Opowiadanie bardzo aktualne, bo pokazuje relacje dwóch kochających się osób, ale które są czasem od siebie tak daleko.

…mamy gównianą pracę, a szalona noc na mieście to w naszym wykonaniu dwadzieścia skrzydełek i dwa kufle piwa Coors Light w Hooters, o których Donny pieprzy mnie na wszystkie sposoby, jakie przyjdą mu do głowy – a jest ich sporo – w pokoju zaciemniony, jak tylko się da.

Oczy Donny’ego niemal wyskakują z orbit, kiedy wraca z darmową przystawką, smażonymi piklami, zachowując się, jakbyśmy się nie widzieli od lat. Niemal widać, jak Donny puchnie, a kiedy Star przynosi nasze skrzydełka i ociera się cyckiem o jego ramię stawiając je na stole, para niemal tryska mu uszami. I tak to mniej więcej wygląda. Gort siedzi i pije piwo, a Donny skupia się na skrzydełkach, robiąc przerwy między kęsami na zerkanie na najbliższą kelnerkę. Ja starciłam apetyt. Zjadłam może ze dwa skrzydełka, za to wlałam w siebie całkiem sporo Coors Light – opróżniliśmy w sumie cztery dzbanki – bo wiem, jaki Donny ma plan na dzisiejszą noc i muszę się do tego jakby rozluźnić.

Stojąc tam uświadomiłam sobie, jaka mała naprawdę jestem. Myślę, że na dłuższą metę żadne z nas tak naprawdę nie ma znaczenia, nie, jeśli pomyślisz, jak wielki i dziwny jest wszechświat. Nawet olbrzymi statek Gorta wydawał się kruchą drobnostką, mknącą od gwiazdy do gwiazdy przez tę całą nieskończoną ciemną przestrzeń pomiędzy nimi.

Przyglądam mu się i znów widzę, jak rozjaśnia mu się twarz. Widząc to, uświadomiłam sobie, że w Donnym kryje się więcej, niż by się mogło wydawać. Może ludzie nie różnią się wiele od samego wszechświata: może nigdy nie da się zgłębić ich w pełni. Odkryj wierzchnią warstwę, a pod nią znajdziesz tylko tajemnicę i więcej tajemnic.

Widzę w nim zupełnie innego człowieka. Uświadomiłam sobie, ilu Donnych poznałam od dnia, kiedy pojawił się przy mojej szafce w liceum w Crittenden. Niektórzy byli dość paskudni, jak ten, który mnie rozdziewiczył na pace swojego starego F-150, a inni byli uzdolnieni jak Donny, który rzucił szkołę i zaczął pracę na pełen etat, żeby zaopiekować się Alice i mną.

Ocena: 2/2

„Żony widm”, J. Dubinianskaja, Wika Marczenko udaje się w poszukiwaniu męża Igora (którego kocha) do miasta/obszaru (strefa F, obok bazy rakietowej…) w którym wydarzyła się jakaś katastrofa nuklearna albo jakiś konflikt wojenny (Chwilowa Wojna). Cały czas jest tam szkodliwe dla człowieka promieniowanie. W opadach kwaśnego deszczu dociera do hotelu gdzie ma spędzić 3 noce, jak to w ruskim hotelu zostaje zakwaterowana do pokoju 3-osobowego gdzie wszystkie trzy miejsca są już zajęte. Poszukiwania męża prowadzą do Marinki i jej męża Sławika – ale niestety bezowocne. Wika próbuje dowiedzieć się, od Nataszy prostytutki czy przypadkiem Igor nie był/jest jej klientem. Igor prawdopodobnie od ran pożarowych (albo popromiennych) zmarł, ale w jakiś nieznany sposób dokonano skanu/odbitki (jak ksero) jego postaci i Wika pragnie odzyskać tę kopię męża. I jak to w ruskim świecie podczas tych trzech dni pobytu w strefie F, zostaje aresztowana i poddania przesłuchaniu (zadaje niewygodne pytania).

Zacznijmy od tego, że fantom-odbitka przedstawia sobą zbiór informacji o konkretnym człowieku. I nic więcej. Wszystkie jego materialne charakterystyki to coś w rodzaju hologramu, zorientowanego na wszystkich pięć organów zmysłów. Aktywizuje się, gdy zachodzi taka konieczność: przy kontakcie z człowiekiem.

Czy fakt śmierci został w jakiś sposób odzwierciedlony w informacji fantomu?

Ocena: 1/2

Nowa Fantastyka 10/2016 czyli treści niełatwe a nikt nie chce czytać „Homo Liberalis”

Numer trudny w odbiorze i wymagający od czytelnika dużej uwagi (chyba przez te kamienie…). Zdecydowanie mogę polecić „Depcząc milenia” Ruszkiewicza za refleksyjne idee, dotyczące tego co mamy tu i teraz. „Inkaust” i ta opowieść miłosna autostradą po Stanach R. Kiernan jest warta przeczytania. Dodatkowo „Kamienne modły” K. Marshall są do strawienia, ale to fragment jakieś większej całości i trudno się czyta.

Świetny jest natomiast felieton Orbitowskiego „Dwie matki, jeden brzdąc”. Także warto przeczytać felieton Piskorskiego „Kuźnia Światów (4) oraz Świerczek o „Lemowskie przewidywania a czasy obecne”, Parowski też daje radę.

„Inkaust”, M. Staszak, steampunk, węglowe mustangi, pociąg z lokomotywą, wojna, oraz cienie, które mogą wchodzić w umysły ludzi, mnisi, rewolwery, chaos. Autor moim zdaniem zbyt przytłacza formą a brakuje narzędzi literackich, które pozwoliłyby czytelnikowi na łatwiejszy odbiór utworu. Ale świat steampunkowy jak najbardziej OK.

Zapalił fajkę. Koła zębate umysłu obracały się z wolna.

Na imię ci legion, albowiem jest was wielu. Widzę je wszystkie w twoich oczach.

Jakiekolwiek rozmowy z dajmonem spełzały na niczym, nie zamierzał słuchać próśb, gróźb i błagań maszynisty.

Ocena: 0.5/2

„Depcząc milenia”, W. Ruszkiewicz, opowiadanie jest podróżą po pokoleniach homo sapiens. Od czasów gdzie na Ziemi żyły mamuty. „Homo Liberalis” Sagna nie dało oczekiwanego efektu. Dalej poznajemy jak ludzkość zatoczyła koło i wiedza, którą dysponują ludzie pozwala na tworzenie osobliwości kosmologicznych. Pewna osobliwość przez błąd ludzki ulega Wielkiemu Wybuchowi i powstają inne światy – o innej fizyce innych aksjomatach. Opowiadanie porusza problem Boga, co jest ‚poza’ wszechświatem oraz dość blisko jest stwierdzenia, że jesteśmy tylko symulacją.

Widział też mgłę w ciemnych oczach i dziwny, niewytłumaczalny smutek, przenoszący w niezgłębione odmęty zwierzęcego ja. Mamut nie próbował już nawet walczyć, nie szarpał się, nie wierzgał, leżał spokojnie, świadomy swego losu, umierający.

Jestem Marid, przysłał mnie Ibis, Aduww Allah, szajtan piekła, bym zadrwił z Boga twego i sług Jego – zasyczał dżinn.

Do tego podkreślał, że życie nie jest po to, żeby cokolwiek osiągać, ale żeby właśnie żyć i to życie czuć.

– Arkadiusz Sagn, 52-letni profesor filozofii UJ.

…w tym, że możemy odkrywać nowe, bo posiadanie wszystkiego to koniec posiadania; w tym, że ciągle możemy iść do przodu, ku odkrywanej niewiadomej, choć to paradoks największy, bo przecież gromadzona wiedze to ciężar i im więcej się wie, tym mniej się wie i jest się tylko coraz bardziej zagubionym.
W tym leży szczęście, że możemy właśnie być brudni, odrzucić wartości, bawić się konwencją, kulturą, zwyczajem i tradycją, nie musimy spełniać niczyich oczekiwań, wypełniać żadnych nakazów, realizować przeznaczenia ani podążać za losem bo nie ma żadnego ostatecznego rozliczenia, żadnego dnia sądu. Wszystko, co się narodziło, dojrzeje do tego by umrzeć, i tylko dlatego właśnie wszystko jest piękne, że istnieje tylko na chwilę, niepowtarzalne, a potem umiera i nie wraca nigdy.

Ocena: 1/2

„Głód kamieni”, K. Jemisin, niewiele rozumiem z tego opowiadania: jest to post-apokaliptyczna opowieść o tym jak coś wydarzyło się na Ziemi („świat się rozbił” – „rozdarcie”), że słońce przestało świecić. Może jakiś wybuch nuklearny? Ludzie schronili się w swoich miastach, aby przeżyć. Główna bohaterka to 14-letnia dziewczyna, która ma niezwykłą moc i szuka octowego mężczyzny, którego zabija z zemsty. Dziewczynce wciąż dokucza głód i zimno. Dziewczynka stała się pasożytem, najprawdopodobniej przez octowego mężczyznę. Pomaga jej w tym kamienny posąg, który jest żywą istotą. Ykka to inna kobieta, która więzi dziewczynkę najprawdopodobniej próbuje zapanować nad 24-takimi osobnikami (razem z dziewczynką).

Ocena: 0/2

„Kamienne modły”, K. Marshall, świat przedstawiony jest bardzo bogaty a opowiadanie raptem kilku stronicowe i trudno po pierwszym czytaniu zorientować się o co chodzi. Opowiadanie dzieje się w imperium, w którym trwa wojna. Główną bohaterką jest Matter z Rozszczepieńcem, razem szukają sposobu na zakończenie wojny. Jej syn prowadzi wojny a po drugiej stronie konfliktu narodziła się córa, która ma przepowiedziane, że zabije syna Matter. Matter dociera do miasta wroga aby zakończyć wojnę. Prowadzi dyplomatyczne rozmowy z córami Aghana. Rozszczepieniec okazuje się duchem, ciała które nie żyje od siedmiu dniu. Matter udaje się przekonać córę aby wypowiedziała słowo, które jej brakuje. Uważa, że modlitwy do bogów spowodują upragniony pokój. Wraca do domu.

Gdyby same słowa posiadały moc, modły, poeci, oraz jej własne błagania odwiodłyby serce jej syna od jego zamiarów. Słowa nie posiadają mocy. Moc posiadają królowie i bogowie. Słowa są kluczem, którym otwieramy ich zachcianki.

Ocena: 1/2

„Międzystanowa piosenka miłosna (mordercza ballada nr 8)”, C. R. Kieman, opowieść drogi, o miłości dwóch istot (płci żeńskiej), które podróżują po amerykańskich autostradach. Przypadkowo spotkane osoby mordują w bestialski sposób. Czasem uprzednio wykorzystując je seksualnie. Pojawiają się wątki różnych zachowań seksualnych, np. nekrofilia czy polewanie okolic intymnych żrącym roztworem, który pali skórę (jaka wyobraźnia!). Trafiają jednak na kobietę, z która ma broń. Przypadkowo ginie jedna z podróżniczek. A poniżej jeden soczysto-seksualno-dewiacyjny fragment co zrobiły z facetem imieniem Philip:

Sama to zrobiłam, poderżnęłam mu gardło od ucha do ucha, kiedy był zajęty pierdoleniem ciebie. Podniósł na mnie oczy ze wściekła niebieskimi tęczówkami tonącymi w zaskoczeniu i konsternacji, a potem spuścił się po raz ostatni, pobudzony do orgazmu, tryskając krwią z przeciętej tętnicy i żyły szyjnej, tryskając ostrygowym strumieniem spermy z wiotczejącego fiuta. To wydawało się prawie nieskazitelne, ta czerwień i srebrzysta szarość, a ty ujeżdżałaś go nawet wtedy, gdy nie było już kogo ujeżdżać poza stygnącym trupem.

Ocena: 1/2

kałuża pełna mirabelek

krótkie metraże i migawki z podróży, Krakowa, czasem z korporacji

The Darkest Art

A journey through dark art.

AiDeeDystopia

Nairobi has her hands in my pants

IM Mark Ginsburg Presents A Personal Chess History

Chess History, Opening Theory, and Anecdotes by Dr. Mark Ginsburg

krainy z głowy

mutancikowy blog

wduch

Wlodzislaw Duch blog on cognitive science, mind, consciosuness, spirit and all that

The polymath blog

Massively collaborative mathematical projects

CIEMNA STRONA ROCKA

blog o muzyce klimatycznej... i nie tylko

Kraina Cieni

blog o głupiej nazwie i równie mądrej treści

終わりない夢 ~Owarinai Yume~

Blog krytycznoliteracki

Gödel's Lost Letter and P=NP

a personal view of the theory of computation

Komputerowe Katharsis

Jak się odnaleźć wśród komputerów i nowoczesnych technologii? Informatyka i moje obserwacje

WordPress.com

WordPress.com is the best place for your personal blog or business site.