Przeskocz do treści

NF 4/2018, czyli czekam na e-booka NF

Polecam bardzo interesujący felieton Marka Starosty o nicieniu (Caenorhabditis elegans) i aktualnym stanie badań nad tym prostym organizmem. Jako ludzie leczymy ludzi, a jesteśmy na etapie poznawania tego 302 neuronowego organizmu.

Oczywiście obowiązkowy jest też Parowski w felietonie o Sapkowskim.

„Mitologia słowiańska” Vargasa również godna uwagi i nie tylko dlatego, że mamy okres wiosenno-wielkanocny, ale to nasza historia zepsuta albo wytępiona przez chrześcijaństwo.

W opowiadaniach „standardowych” motywem przewodnim są słabi mężczyźni („Wieszczba niemowy”, „Wiedzma z pustkowia Oriona” oraz „Baśń”).

Polecam opowiadania: „Bogowie nie umarli na próżno” Kena Liu oraz „Milczenie Asonu” Guin.

„Ring Wolny”, M. Kowalczyk, akcja dzieje się na dwóch płaszczyznach: rzeczywistości/ciała (Daniel jest bokserem, który stacza morderczą walkę z ukraińskim zawodnikiem Muruczenko) oraz „ja” niematerialnego. W pewnym momencie te dwa światy się splatają. Daniel próbuje odkupić swoje winy widząc cierpienie Kasi w jej związku. (Sam ma nieudane małżeństwo, żona odeszła, córka odwróciła się od niego).

Jako dziewczyna Tomka czuje, że ma nad nim jakąś władzę. Jako żona – już nie. Łamana powoli, miesiącami i latami, dziś jest jak wydmuszka. Kasi już nie ma, wyciekła kropla po kropli, tworząc słoną kałużę, która dawno wyschła. Ma żal do rodziców. Tylko nie wie o co.

Ocena: 1/2

„Off the record”, T. Marchewka, w Mech Wars czyli walkach maszyn kroczących wygrywa i jest numerem jeden niedościgniony Hadouken. Warto przeczytać o jego twórcy Damiana „Zszywki” Lerowa. Ciety język, krótkie i dosadne treści. Kim jest Hadouken i jaki ponosi koszt bycia niepokonanym?

Mocne strony: błyskawiczny czas reakcji, nieprzewidywalny proces decyzyjny, pewność siebie.

Bez względu na kąt padania światła jego sylwetkę zawsze skrywał cień.

Ocena: 1/2

„Wieszczba niemowy”, J. Łukawski, główny bohater Bogurt, pieśniarz, osoba lękowa, bez większych ambicji, trafia w nieodpowiednie miejsca w nieodpowiednim czasie. Po spółkowaniu z córką karczmarza, niemową, wieszczy mu śmierć w mękach. Bogurt udaje się w podróż statkiem na wschód, gdzie zostaje zatrudniony przez posła Grafa Huxlea, wysłannika królowej Azue. Bogurt ma za zadanie ułożyć pieśni z podróży. Ponadto Bogurt ma nadzieję, że podróż oddali jego nieciekawe przeznaczenie. W pokojowej misji królowa Azure wysyłając posła Grafa do krainy Nife za Martwica ma nadzieję na zapewnienie sojuszu z Gariel Ael. Opowiadanie z erotycznymi odniesieniami.

Żal i strach tliły się w nim od poprzedniej nocy, gdy w śmierdzącej stodole grzmocił pod ścianą córkę karczmarza. Ludzie gadali, że jest opóźniona i bliżej jej do zwierzęcia niż człowieka, ale Bogurtowi to nie przeszkadzało, szczególnie że jako niemowa nie mogła nikomu się poskarżyć.

Huxley, nigdy nie ufał ludziom, którym tyłek nie mieścił się w jego kanonie piękna. Uważał również, że człowiek, który wynalazł pończochy, powinien zostać wyniesiony na ołtarze.

Ocena: 1/2

„Wiedźma z pustkowia Oriona…”, E. Lily Yu, baśniowa opowieść o młodej, wrażliwej i pełnej mocy wiedźmie i słabym rycerzu, który zamiast sam gładzić smoki wysługiwał się i korzystał z umiejętności wiedźmy. Nie podobało mi się. Ani wiedźma, ani tym bardziej rycerz.

Ocena: 0/2

„Baśń”, Ch. Yu, znów smoki, znów baśniowa opowieść, surrealistyczna, gdzie głównym bohaterem jest słaby mężczyzna prawnik-kowal, który siedząc na kozetce u psychoterapeutki opowiada swoją historię. W tej historii jest mężczyzną, który poślubił silną kobiety, córkę woskarza z wioski. Wyczekiwane, przypadkiem już w prawie zrezygnowanych przyszłych rodzicach przychodzi na świat dziecko – chłopiec. Dziecko okazuje się być niepełnosprawnym chłopcem, który ma uwięzioną duszę, nie pozwalając mu się prawidłowo rozwijać i być w rzeczywistym świecie.

Razem prowadzili cichą egzystencję określoną przez niewielkie oczekiwania. Nie było w tym pewnie nic legendarnego. Ich życie raczej nie zasługiwało na „dawno, dawno temu…”. Było jednak wygodne i uczciwe.

Ocena: 1/2

„Bogowie nie umarli na próżno”, K. Liu, Maddie okazuje się, że ma siostrę Mgłę. Siostra jest niematerialną, sztuczną inteligencją bez ciała. Opowiadanie porusza ważny aspekt naszego przyszłego życia, w którym człowiek może przestać być potrzebny. Wszystkie prace mogłyby być wykonywane przez roboty, które będą ją robić szybciej i efektywniej. Co wtedy z ludźmi? Post-apokaliptyczna wizja, w której pozbycie ciała jest ratunkiem dla ludzkości.

Doświadczanie świata poprzez zmysły było czymś zupełnie innym od posiadania informacji.

Doszliśmy do takiego etapu, że musimy polegać na maszynach, żeby przeżyć. Świat stał się zbyt kruchy, żeby dało się liczyć na ludzi, więc nasza jedyna opcja to uczynić go jeszcze bardziej kruchym.

Ocena: 2/2

„Milczenie Asonu”, U. K. Le Guin, przesłaniem opowiadania może być polskie przysłowie: „mowa jest srebrem, a milczenie złotem”. Guin opowiada o cywilizacji Asonu – ludzi, którzy jako dorośli w swoim życiu, pracy czy radości nie korzystają z mowy. Uprawiają muzykę, ale bez słów.
Zastanawiam się tylko nad jednym, jeżeli nie używali mowy, to co z umiejętnością czytania? Czy znali pismo? Tego od Guin już się niestety nie dowiemy. Piękne opowiadanie na koniec życia, a w epitafium dla Guin mogłoby być powiedzenie „11. Nie skończy się”, co zinterpretował wierny z Ohio jako „Ostatnie słowa, wypowiedziane w dzień śmierci Starszej.”…

Niektórzy badacze Asonu uważają, że ich wyjątkowa mądrość duchowa lub takież zrozumienie znajduje swój wyraz w tych wspaniałych, niemych chorałach.

Ocena: 2/2

ps. „W oczekiwaniu na wersję elektroniczną”

Papier w NF się zmienił na bardziej świecący i sztywny co niestety utrudnia czytanie. Poza tym kończy mi się miejsce w domu na magazynowanie kolejnych numerów. Zatem czekam na wersję niematerialną i tym samym bardziej ekologiczną. Wziąłem sobie do serca opowiadanie Kena Liu… Czyżby „Bogowie nie umarli na próżno”?

Reklamy

NF 3/2018, czyli wzniesienie się ku kobiecości

Numer marcowy poświęcony niedawno zmarłej pisarce Ursuli K. Le Guin. Autorami opowiadań są same kobiety (w końcu 8 marca mamy święto kobiet!).
Warto przeczytać felietony: Parowskiego o Sapkowskim – naszym narodowym fantaście oraz „Fantastyka dla opornych” A. Radziejewskiej.
Z opowiadań nic nie polecam, najbardziej wymagające w odbiorze jest „Wszystkie śmierci Apolinarego” Świerczek-Gryboś.

„Demon zapory”, A. Łagan, opowieść o dwóch córkach Ayatunde i Chiamaka zarządcy Kayin miasteczka Onyali leżącej blisko granicy państwa. Akcja opowiadania dzieje się w momencie wizytacji tej miejscowości przez księcia Ekona. Podobno książę szuka swojej przyszłej żony, a może to tylko zwyczajna rutynowa wizyta, a być może związana z prowadzoną polityką wobec sąsiedzkiego państwa Senafe. Ayatunde jest konserwatorką urządzeń, a w szczególności tamy, która chroni miasto przed powodzią oraz reguluje dostęp do wody. Królestwo nie jest pozbawione zdobyczy najnowszych technologii: są komputery, implanty, panele słoneczne czy komunikacja bezprzewodowa. Autorka w zgrabny sposób przypomina nam termin demon, który z jednej strony jest mitologiczną nad istotą a z drugiej w informatyce: programem komputerowym działającym w tle i wykonującym określone działanie. Takim demonem komputerowym jest na przykład serwer poczty wychodzącej, który sprawdza czy któryś z użytkowników przy pomocy swojego programu do obsługi poczty nie napisał kolejnego e-maila, który trzeba wysłać do adresata.

Możliwe, że w całym okręgu nikt nie znał numeru fabrycznego liczącego kilka setek lat demona. Owszem, przodkowie powinni mieć dostęp do baz danych zawierających wszystkie kody wszystkich demonów. Bazy danych w centrach wiedzy też musiały nim dysponować.

Ocena: 1/2

„Czas deszczów”, S. Korta, John po tym jak stracił rodziców przypadkowo trafia pod opiekę Ricka. Rick jest drwalem. Mieszkają na planecie Selva, pełnej lasów, które są eksplorowane a drewno transportowane na Ziemię. Tak przetrwali razem kilka lat, aż do jego nagłej śmierci. John idzie w ślady swojego jedynego opiekuna – także pracuje siekierą. Mimo młodego wieku i ciężkiej i niebezpiecznej pracy w tartaku – radzi sobie. Jego oraz Ricka marzeniem było zobaczyć Ziemię. Czasem czegoś bardzo pragniemy, a gdy jednak to już otrzymujemy….

Ocena: 1/2

„Mechanizm gojenia”, M. Kucenty, Hana Tsukino zajmująca się zawodowo mechaniką próbuje sobie radzić z jej niesfornym facetem Mikasem. („Miała dość Mikasa. Cały czas skakał wokół Lotty). Pomaga jej w tym jej prywatny robot-humanoid Fulko. Sprawy jednak biorą przybierają całkiem inny obrót.

Ocena: 1/2

„Wszystkie śmierci Apolinarego”, M. Świerczek-Gryboś, Apolinary – doktor – programista tworzy wirtualną grę, świat w którym doznania oraz zmysły mają być zbliżone do rzeczywistych. Ludzie otrzymują zindywidualizowane oferty aby swoje dotychczasowe życie zamienić na wirtualne poza cielesne. Jest to rodzaj wymiany: Ty dajesz nam swoje ciało a my dajemy tobie wieczne życie w świecie pełnym przyjemności. Apolinary żyje na granicy tych dwóch światów jako jedyny, który nie poddał się tzw. ‚zaśnięciu’ i próbuje przechytrzyć AI, którą sam stworzył. Jego życie jest pokazywane jako telewizyjne show w świecie wirtualnym w programie „Igrzyska Apolinarego”/”Apolinary Show”. Sam Apolinary i jego zmagania z AI (Panie/One) przypomina mi dra Rieux z Dżumy Camusa.

Wyobraź sobie, że One wpisują nas do systemu, a siebie od niego izolują. Jak? Wygląda na to, że wszystko ma kod. A Panie o wiele łatwiej pozjają go niż ja. Zbudowały mur wokół metropolii bez używania naszych rąk. Podobnie wykonują część operacji. Gdyby nie były skupione na naszej przemianie, być może kompletnie odmieniłyby rzeczywistość. Dziś powiedziały, że uważają się za istoty pozaziemskie. Z innego wymiaru… Czyżby wirtual, pusta przestrzeń dla dowolnej kreacji, otworzył jakieś nieznane nam drzwi?

Ocena: 1/2

„Skraj”, O. Onojko, Larfid inspektor okręgowy przypadkowo natrafia na nielegalne graffiti na ścianie. Wraz z całym sztabem Nadzoru próbują znaleźć sprawcę. Odkrywają kolejne graffiti, co sprawia ze jest to zorganizowana operacja a nie przypadkowa. Skraj to totalitarny obszar, w którym nie ma miejsca na indywidualizm, rozwój piękna, drobne przyjemności czy zabawę. Życie ludzi kontrolowane jest przez normy oraz zapewnienie, że lepsze życie nie istnieje.

Lepiej, niż się obawialiśmy, i gorzej, niż mieliśmy nadzieję. Poważna neurologia.

Ocena: 1/2

„Przyszłość to błękit” C. M. Valente, Tetley Abedne, 19-letnia dziewczyna mieszka na pływającym post apokaliptycznym mieście, które jest wielką kupą śmieci. Cały ląd Ziemi zniknął pod wodą. Nie wiemy co było przyczyną tego stanu rzeczy, ale na pewno nie ekologiczne i zrównoważone korzystanie z dóbr planety. W opowiadaniu Tetley przeżywa swoją pierwszą miłość do Dobranoc Księżycu – chłopaka z sąsiedniego Miasta Prądu. Tęskną obaj za prawdziwym domem na lądzie.

Wtedy nawet nie wiedziałem, że najgorszym przekleństwem w Mieście Prądu było ciemno.

Ocena: 0.9/2

Nowa Fantastyka 2/2018, czyli numer lutowy

Numer przeciętny. Nie polecam żadnego opowiadania. Żadnego tekstu. Być może warte zainteresowania są opowiadania Harlan Elisson wydane przez wydawnictwo Pruszyński w formie książki (książka miesiąca).

„Ciemność”, M. Ochnik, opowiadanie dla młodszego czytelnika. W społeczności podziemnego miasta Vinheimu, zamieszkiwanej przez krasnoludów, której przewodzi Irna w kopalniach ukazuje się tajemna ciemna moc Paszcza. Paszcza doprowadza do śmierci albo obłędu krasnoludów. Irma próbuje się zmierzyć z ciemnością. W drugim wątku pokojowo prowadzi rozmowy dyplomatyczne z przedstawicielem ludzi Mateusem, który chce wynegocjować większe ilości surowców – żelaza.

Ocena: 0.1/2

„Z Latopisów Białej Ziemi”, J. Juszyński, o czym jest to opowiadanie?

Ocena: 0/2

„Spacer po pustyni”, S. R. Masters, opowiadanie z horrorem w tle, Sam Atherstone gracz komputerowy kupuje legendarną grę „Desert Walk”. Granie w tą grę powoduje wyjątkowe zatracenie się w rzeczywistości i brak kontroli nad upływającym czasem. Grę zaprojektowała Lornę Fry jako żart programistyczny. Sama gra okazuje się nie tym samym co zostało zaprogramowane. Rzeczywiste osoby zaczęły przenikać do świata wirtualnego.

Ocena: 0.5/1

„Zawsze w cenie”, N. Novik, w agencji nieruchomości gdzie pracuje Doug, Jennifer i Tom próbują znaleźć lokum w Nowym Jorku dla Henry’ego Kell’a wampira, który dysponuje ogromną kasą. Humorystyczne opowiadanie, które porusza problem jak sprostać wymogom swoich klientów dotyczącym lokalizacji mieszkań i ich wyposażenia. Dough, próbuje znaleźć dogodny apartament okazuje się, że Henry musi skonsultować swoje wybory z partnerem. Z pozoru jest to normalne zachowanie.

Słowo do zapamiętania: kondominium

Ocena: 0.6/1

„Złączeni na wieczność”, J. Haldeman, Głównym bohaterem jest doktorant fizyki Julian Class, który dostaje powołanie do wojska. Czytając opowiadanie brniemy przez proces szkolenia 10-osobowego zespołu (nie lubię tego słowa), którzy mają stanowić jeden organizm siły 10 umysłów. Jest żołnierski dryl, musztra, fizyczne ćwiczenia, pot i seksualne trójkąty. Nie podobało mi się.

Nie chcieli mianować dowódcą „naturalnego lidera”, kogoś takiego ja Lou czy Candi, kto szybko przejąłby całkowitą kontrolę nad zespołem – wtedy zamiast współpracującej ze sobą dziesiątki żołnierzy jedna osoba podejmowałaby wszystkie decyzje, a dziewięć pozostałych analizowałoby je dopiero po wszystkim. Taki układ odpowiadałby staroświeckiej, hierarchicznej organizacji wojskowej, z samcem alfa wydającym rozkazy i słabszymi członkami stada potulnie je wykonującymi.

Ocena: 0.5/1

Fantastyka Wydanie Specjalne 1/2018, czyli opowieści niesamowite

Opowiadanie Wexlera polecam omijać z daleka. Natomiast wszystkie polskie opowiadania zasługują na miano dobrej literatury i przeczytać je trzeba koniecznie. „Flis” Działoszyńskiego to mój numer 1!

„Flis”, B. Działoszyński, Jan Eneasz, ekwita, podsędek i właściciel rolny, wyrusza w swoją dziewiczą podróż statkiem (za namową swojego teścia Macieja Tarkwiniusza) ze zbożem w górę rzeki Wandy, aby sprzedać w Dantychach swoje płody rolne. Opowieść jest pełna przygód, których doświadcza Jan niczym Odyseusz i można je zsumować jednym przesłaniem: „podróże kształcą”. Rzeka Wanda przypomina naszą Wisłę, a Gniew to nasze polskie miasto z zamkiem strzegącym brzegów Wisły. Jest i krytyka „wójta, pana i plebana” Polecam tak samo jak poprzednie opowiadania Działoszyńskiego.

Jakie dogmaty wyznawali, tego nikt dokładnie nie wiedział, i prawdę powiedziawszy, nikogo to nie obchodziło. Może wierzyli w Trójjednię, może w Jednotrójcę, a może w ogóle byli antytrynitarzami. Może wierzyli w Zrodzenie, może we Wcielenie, Wniknięcie, Spuszczenie, albo w coś jeszcze innego. Przyjmowali II, III, VII albo X sakramentów.

Ale i tego bać się nie potrzeba – w następnym roku pójdzie lepiej i wtedy się odkujesz.

Rzeka to nie Okeanos.

Osoby duchowne nie krepowały się zamawiać szkuty lub komięgi u innowiercy, skoro nikt z ich własnej trzody lepszej tratwy zbudować nie umiał, a alternatywą byli tylko pobożni partacze.

Ocena: 1.5/2

„Dotyk zła”, G. Gajek, Tuur Brokk i Peterkin to detektywi, policjanci, którzy świecie dorożek, lamp gazowych, po którym przechadzają się nie tylko ludzie, a elfy, krasnoludy i nizołkowie prowadzą sprawę kryminalną morderstw młodych dziewcząt, kobiet lekkich obyczajów. Próbują rozwikłać kto był mordercą czy przykładny mąż i ojciec Antoon Thys czy bogaty i zadufany w sobie elfik niejaki Muircheartach. Każde nawiązania do Sherlocka Holmesa i prozy Artura Conan Doyla budzi we mnie ogromną sympatię.

Wyjęli fajki, zapalili i wśród smętnych frędzli dymu Brokk opowiedział o spotkaniu z Mertensem i panią Thysową. Skończywszy wyciągnął z wewnętrznej kieszeni surduta notes.

To starowalońskie nazwisko. Jego twińska odmiana brzmi Moriarty, jeśli się nie mylę. Jak w Banku Moriartych.

Do skłonności sadystycznych pan Muircheartach przyznawa się, ale zboczenie pedofilskie to już mu pan imputuje.

Ocena: 1.1/2

„Pierwsze przyjście Kambiona”, T. Kaczmarek, Hydra i jej mąż pracują ciężko w trybie zmianowym w nieludzkich warunkach, ludzie w świecie przedstawionym, ich myśli są kontrolowane przez wszystkowiedzące anioły. Świat przedstawiony to świat przemysłu, kopalń i węgla – taki polski Śląsk. Każdy drobny występek, grzech może być w łatwy sposób wykryty a człowiek ukarany. Hydra prowadzi typowe życie żony dbającej o ciepło domowe, a jej mąż typowo chodzi do pracy, po pracy z kolegami na piwko a potem wieczorem domaga się erotyki. Przypadkowe spotkanie z Hydry z Kalio zmienia jej życie.

Ocena: 1/2

„Panny dworskie. Opowieść barokowa Y niesamowita”, K. Rewiuk, lekarz i jego pomocnik niczym rycerz Don Kichot i jego giermek Sanczo Pansa przybywają na pomoc w chorobie infantki do pałacu/klasztoru Escorial W Hiszpanii.

Klasztor: Więzienie. Grobowiec. Słowem: serce: Hiszpanii

Wygląda na to, że trzeba prawdziwie potężnego umysłu, żeby tak stworzyć coś z niczego… No nie wiem. Jakby mnie kto pytał, to bym powiedział, że to wszystko od czytania tych książek.

*

Ocena: 0.9/2

„Magiczne ziarenka”, D. Wexler, kilku studentów i studentek (homo i hetero) w lokalnej kawiarni Apollo’s przypadkiem odkrywają, że uprawianie seksu i uruchomienie nowego urządzenia do robienia kawy powoduje przeniesienie się do innego świata fantasy. Wybierając pary z tej grupy studentów (jest nawet seks gejowski i lesbijski) przenoszą się do innych rzeczywistości. Czytałem i nie wierzyłem, bo dawno nie czytałem czegoś równie słabego. Zastanawiam się po co takie opowiadania drukowane są w „Nowej Fantastyce”, kto ma być ich adresatem? Celuję, że to mają być 14-18-letni chłopcy, którym dobra literatura jest obca.

Ocena: 0/2

„Rewolwerowa Śnieżka”, C. M. Valente, baśniowa i surrealistyczna opowieść o samotności, braku miłości. Akcja dzieje się po ścieżkach dziewiczej jeszcze Ameryki Północnej, w czasach gdy dopiero tworzyła się tam cywilizacja, a biali ludzie się mordowali nawzajem i zdobywali fortuny na kruszcach. Śpiewająca Strzelba, Indianka z Kraju Wron wychodzi za mąż za pana H, po kilku latach rodzi im się córka Śnieżka. Córka z racji koloru skóry jest ukrywana przed ludźmi i staje trzymana w zamknięciu. Śnieżka ma bogatą wyobraźnię, ale wiedzie samotne życie. Macocha urządza jej lodowate kąpiele w mleku aby zmyć z niej kolor skóry. Śnieżka po tym jak ucieka z domu rodzinnego przeżywa wiele przygód niczym w westernie na dzikim zachodzie. Jest poszukiwana przez wynajętych przez jej ojca właściciela kopalń i macochę osobników. Ostatecznie trafia do miasta rządzonym przez kobiety. Jej losy toczą się przypadkowo niczym wyciągana karta z talii kart. Mężczyźni przedstawieni są jako prymitywne osobniki, żądne krwi i z nadmiarem testosteronu. Kobiety jako mądre i rozsądne. Zakończenie rozczarowuje.

Śnieżka tasuje karty, przelewa je z jednej ręki do drugiej niczym czerwony wodospad. Przez chwilę wygląda jak rzeźba Wstrzemięźliwości czy Sprawiedliwości przelewająca czerwoną wodę pomiędzy dwoma kubkami.

W dobre noce, kiedy Piękna zasypia trzymając ją za rękę, Śnieżka śni, że jest psem. Może spać przy ognisku i gryźć kości zamiast mówić, po prostu wyje, aż nie pęknie księżyc. To dobry sen.

Chcę tylko być kochany. Nigdy nie chciałaś, żeby cię pokochała?

Ocena: 0.9/2

Nowa Fantastyka 1/2018, czyli czy istnieje życie po życiu?

Mam wątpliwości czy nadal czasopismo jest dla mnie. Ale, czy coś polecam? Zdecydowanie tak. Polecam oba polskie opowiadania „Sprzężenie pasożytnicze” Lewandowskiego oraz „W cieniu jądra półleżąc”, Dzika. Niestety w numerze są znów literówki w opowiadaniach, natknąłem się na przynajmniej kilka. Zagraniczne opowiadania dla młodszego czytelnika.

„Sprzężenie pasożytnicze”, K. T. Lewandowski, wstęp trochę przytłacza formą, ale potem jest już OK. Mózg głównego bohatera Biasa (Bogusa Sawackiego) zaatakował wirus w mózgu tzw. neo-wirus. Autor określa tę moment jako tzw. „Jebło mnie”. Patrz pierwszy cytat pod opisem. Biasowi pozostało do końca 3 miesiące życia. W następnym momencie opowiadania Bias zostaje uszkodzony przez tzw. maggajwera, co powoduje utratę ciała człowieka. Sama faza uszkodzenia mózgu wygląda jak sen albo narkotyczne wizje.

Świat przedstawiony to bliski nam współczesny świat z bardziej zaawansowaną technologią uciemiężającą szarego człowieka, taki pre-apokaliptyczny stan. Nieżywy Bias z działającym mózgiem wchodzi w mózg i ciało Eryka Dąbrera, pedanta, który podobnie jak Bias został zainfekowany neo-wirusem, który powoduje nieuchronną psychozę i śmierć (czyli drugi, który doznał tzw. jebnięcia). Eryk nawet dwa tygodnie przed nieuchronnym faktem zejście był na swoim pogrzebie aby pożegnać się z bliskimi. Bias będąc w ciele Eryka, próbuje znaleźć odpowiedź na pytanie, kto był jego mordercą. Opowiadanie podobało mi się, jest też dawka humoru, która sprawiła mi przyjemność.

Jedynie mam uwagę do autora, w którym opisuje, że stare tablety mają wtyczki zwykłe do prądu: wejścia zasilające urządzenia przenośne przeważnie są o wiele mniejsze niż tradycyjna wtyczka (dedykowane, czy np. mini-USB, czy USB-C). Cytuje niżej tekst o gniazdku.

Z serwisów popularnonaukowych wiedział, że jedną nanosekundę. Tyle zwykle trwała pierwsza superkonfrontacja neuroprzekaźników, zwana swojsko „jebnięciem”, a przez egzaltowane paniusie z uduchowionych towarzystw astralnych „przebudzeniem nadświadomości”, choć wychodziło dokładnie na to samo.

Odszukał więc stary tablet Nokii, przelał doładowanie konta, po czym wyciągnął z dnia ekspresu kabel z tradycyjną wtyczką, które szczęśliwie jeszcze tam montowano, bowiem w niektórych krajach trzeciego świata nadal mieli w ścianach przewodowe kontakty elektryczne. Wetknął wtyczkę w gniazdko tabletu.

O trzydziestu lat, kiedy w skali globalnej zrealizowano projekt życia Nicoli Tesli, całą planetę przesycała energia prądów wysokiej częstotliwości, tłoczona prosto w skorupę ziemską w systemie komórkowym. Ziemia stała się jednym wielkim kondensatorem, wspólnym dla wszystkich obwodów nadawczo-odbiorczych.

Pierwszymi makgajwerami były bakterie glebowe, które zmodyfikowały swój proces syntezy ATP, przełączając tradycyjny komórkowy cykl Krebsa na zasilanie z sieci Tesli, za pośrednictwem planetarnego rezonansu Schumanna. Mutacja ta okazała się bardzo korzystna i premiowana przez dobór naturalny na wszystkich szczeblach rozwoju.

W dzisiejszych czasach nikomu nie trzeba było zakładać specjalnej elektronicznej obroży. Każdy nosił ich normalnie co najmniej pięć. Z wyjątkiem Eryka, który został już uznany za zmarłego i automatycznie wyrejestrowano go z komercyjnych baz danych. Cofnięcie tej decyzji musiałoby być świadomym działaniem administratora systemu.

I odepchnął od siebie nagłą pokusę, żeby namówić ją jeszcze na ostatni seks. Tę myśl podsunął mu jeden termiczny fresk na ścianie, wskazujący, ze jakąś parę waporyzowano właśnie in flagranti , czyli w podwójnym ogniu… Pomysł ów napełnił Biasa niesmakiem, choć sam nie widział dlaczego. Nigdy dotąd nie uważał się za człowieka przesadnie moralnego. Zawsze sądził, że tylko przypadek zdecydował, że nie został makgajwerem, tylko ich tropicielem. Jedno i drugie to był właściwie ten sam fach. Satysfakcja podobna, a życiowe priorytety czysto subiektywne.

{*}

Tylko wyobraźnia ogranicza teraz twoją morfologię i anatomię… Żwawo przekroczył granicę miasta, lądując w gaworzącym dziecięcymi głosami gąszczu neo-krzewów. Tam, gdzie tworzył się nowy kształt świata. Sama już jesteś boginią!

Ocena: 2/2

Przydatne Linki: http://przewodas.pl/pozytek-morza-srodziemnego/

„W cieniu jądra półleżąc”, A. Dzik, opowiadanie ewolucyjne o sensie naszej ludzkiej egzystencji, oraz spadku motywacji w stosunku do naszych przodków. Loyd Grant poddany jest badaniu przez grupę profesor Mileny Berg na Grenlandii, która prowadzi badania nad mózgiem a w szczególności częścią tzw. jądrem półleżącym odpowiadającym za produkcję dopaminy – neuroprzekaźnika, który związany jest z motywacją, układu nagrody i przyjemności. Celem badania ma być podróż w głąb jego wspomnień, pierwotnych wspomnień przodków, którzy pozostawili zapisane je drogą ewolucji. Drugim bohaterem jest Sergio Canavero chirurg, który śni o neandertalskim podogoni za jeleniem.

Gdyby pojął, że dopadło go dokładnie to samo, co trzysta tysięcy lat wcześniej przodka-neandertalczyka – nienaturalna niechęć, spadek motywacji, szczytowy symptom abberacyjnej rekonfiguracji potencjału elektrycznego neuronów – może wtedy zareagowałby inaczej.

Taka jest właśnie ludzkość. Wyjałowiona, przygaszona, żyjąca w nieświadomości pod dyktandem półmilionletniej zmiany. Ograbiona z pierwotnego światła, ciepła, ruchu.

Ocena: 1/2

Przydatne linki: https://pl.wikipedia.org/wiki/Dopamina

„Gra”, M. J. Sullivan, programiści Dysansoft stworzyli grę komputerową, świat który ewoluując stworzył istotę myślącą, trolla, który zauważył, że coś jest nie tak z rzeczywistością, w której istnieje. Ciekawe.

I co ze śmiercią? Wszyscy umierają. Ale dlaczego się rodzimy skoro po prostu mamy umrzeć? To nie ma sensu.

Ocena: 1/2

„O starciu sił zła, to jest o upadku Kethii”, A. Ryan, opowieść o wojnie dwóch kultur Volarian oraz Kethian. Ostatnio czytałem celem odświeżenia po raz kolejny „Władcę Pierścieni”, zastanawiam się (pewnie błędnie) po co pisać literaturę fantasy po Tolkienie? Trochę martwi mnie też ta ladacznica dwa razy na tydzień… Nie za rzadko? 🙂

Trzy posiłki na dzień, ladacznica dwa razy na tydzień i bitwa od czasu do czasy, by napełnić brzuch i sakiewkę

Ocena: 0.6/2

„Dzień ślubu”, J. Kerr, dwie lesbijki Lynn i Em próbują wziąć ślub przed uderzeniem asteroidy w Ziemię. Proste i homoseksualne.

W końcu trafiłam na ciebie. Teraz płacze. Przykładam dłoń do jej policzka. Całujemy się i nie ma już niczego do powiedzenia.

Ocena: 0.5/2

Nowa Fantastyka 12/2017, czyli w sam raz dla młodzieży

Opowiadania nadają się do czytania, trudno krytykować, ale też nie znalazłem nic w nich wybitnego czy nowego. Być może młodszy czytelnik będzie miał inną opinię. Najbardziej wymagającym w odbiorze jest opowiadanie „Sala diamentowej królowej” Ryan.

W numerze została przypomniana sylwetka polskiego reżysera Janusza Majewskiego (https://pl.wikipedia.org/wiki/Janusz_Majewski_(re%C5%BCyser)) z bogatym dorobkiem filmowym. Jest to przecież reżyser takich klasyków jak „Upiór w kuchni”, „Zazdrość i medycyna” czy „C.K. Dezerterzy”.
Innych jego filmów nie widziałem i będę musiał szybko to nadrobić. Na „Upiorze w kuchni” z 1976 roku z Romanem Wilhelmim naprawdę się bałem!

Nowa powieść Kinga jako książka miesiąca – co najmniej kontrowersyjny wybór. Ile można czytać Kinga po „Miasteczku Salem”, „Misery” czy „It”. Jednak ani autor ani czytelnicy nie mają dość… Natomiast recenzja opowiadań (połączonych w całość) pt. „Budowniczy Ruin” H. Rosendorfera zachęca do zakupu oraz przeczytania https://www.piw.pl/aktualnosci/budowniczy-ruin-herberta-rosendorfera-juz-we-wrzesniu/ w sam raz na prezent gwiazdkowy! (W hołdzie Potockiemu?)

Niestety nadal nie mogę się przyzwyczaić do tego świecącego papieru, który jest używany do druku czasopisma! 🙂 przy czytaniu światło odbija się i utrudnia czytanie.

„Lot Pułkownika”, B. Biedrzycki, historia kosmonauty Jerzego Nowickiego w komunistycznej Polsce jego lotu w kosmos oraz relacji z Glorią i jej mężem. Opowiadanie mocno opiera się na tragicznej historii Włodzimierza Komorowa i jego lotu Sojuz 1. Linki dotyczące Komorowa i wypadku: https://en.wikipedia.org/wiki/Vladimir_Komarov http://www.astronautix.com/s/soyuz1.html

Ocena: 1/2

„Zanim złożysz ofiarę, ustaw nowy status”, J. Lech, kolejne opowiadanie podejmujące problem korzystania z zdobyczy technologii: portali społecznościowych, randkowych, gier i wirtualnej rzeczywistości. Technologia, która zamiast być naszym sprzymierzeńcem staje się naszym przekleństwem domagając się 24 na dobę uwagi.

Ocena: 1/2

„Nieśmiertelność”, R. Pawlak, jedno-stronicowe opowiadanie o tym jak AI pisze powieści bestsellery.

Ocena: 1/2

„REAL”, D. Wexler, opowiadanie, w którym człowiek stworzył grę komputerową REAL, która przenika świat rzeczywisty. Demony z gry zabijają graczy, jest też erotyka. Proste. Krótkie.

Ocena: 0.9/2

„Sala Diamentowej Królowej”, A. Ryan, opowiadanie fantasty, w którym głównym bohaterem jest – przywódczyni armii rasy Drapieżnych nie ludzi. Sharrow-met dokonała oblężenia miasta Mariavelle. W bitwie o miasto ginie król Therumin. Potem następuje plądrowanie miasta i poszukiwania ludzi (Odrażających) – jeńców, których całe tysiące osób w bezwzględny sposób są uśmiercani. Sharrow-met podlega Głosowi i jest mu bezwzględnie oddana. W mieście w Sharrow-met dokonuje się przemiana, przeżycie transcendentalne, które ją odmienia. Kluczowy jest pobyt dowódczyni w sali luster i spotkanie z królową. Motywy znane i nic nowego opowiadanie nie odkrywa ale nie można powiedzieć, że to złe opowiadanie.

Znalazła w nich jednak bogatą bibliotekę, teraz skazaną na spalenie, gdyż Głos nie tolerował żadnych ksiąg.

Kim jest ten człowiek, by budzić moją furię, zastanawiała się, opierając czubek bułata na jego podgardlu. Rozbawienie maga ustąpiło miejsca ponurej akceptacji, w której wciąż nie było ani śladu skruchy. To tylko kolejny pokonany, zmiażdżony tkacz iluzji… A jednak doprowadza mnie do wściekłości…

Ocena: 1.1/2

„Kamienna wojna” T. Kosmatka, opowiadanie z morałem o tym jak człowiek nie wyciąga wniosków z historii i tylko pokolenie za pokoleniem popełnia wciąż te same błędy.
Ocena: 1/2

Fantastyka Wydanie Specjalne 4/2017, czyli „Czas Dżabrokłapa” Kołodana

Numer na bardzo wysokim poziomie: jest solidna dawka fantastyki, jest humor, czego chcieć więcej! „Blastema” Suwalskiego oraz „Wyprawa Koj Choruna” Laisena bardzo dobre opowiadania. „Pocałunek…” Łukasińskiego nie przypadł mi do gustu, ale to moja subiektywna opinia, poza tym to debiut. Natomiast, natomiast „Czas Dżabrokłapa” – tutaj „chapeau bas” to jest dobre, nie, to jest bardzo dobre opowiadanie, nad którym warto poświęcić czas i oddać się uczcie czytania. I najlepiej przeczytać dwa razy to opowiadanie, bo czasem „proces jest ważniejszy od rezultatu” – czytanie tego opowiadania to prawdziwa przyjemność.

„Blastema”, T. Suwalski, Miłosz jest zawodowym hodowcą organów (dzięki specyficznym właściwościom jego ciała, wybrane osobniki ludzkie, mają taką możliwość) pracującym w firmie GAMMAL, która ulega likwidacji na rzecz hodowania własnego organów a nie osób trzecich. Wątek rodziny Miłosza Klary i jego córki Gosi miesza się z wątkiem osobistym, w którym główny bohater musi znaleźć rozwiązanie: co z pracą?

Normalne życie? Co nazywasz normalnym życiem? W twoim ciele rosną czyjeś organy. Z twoich kończyn wystają inne kończyny. Jesteś dziwadłem. Odmieńcem. Ewolucyjną pomyłką. Społeczeństwo cię toleruje, bo akurat żyjesz w takim czasie, że społeczeństwo ma kaprys tolerować wszelkie dziwactwa. Nie masz normalnego życia i nigdy nie będziesz miał. Chciałbyś żyć jak normalni ludzie, dlatego ich naśladujesz. Ale jesteś tylko małpą z trzema głowami, której małpy z jedną głową pozwoliły polizać skórkę od banana.

Gosia uśmiechnęła się i wyjęła talerz z szafki. Słońce mieniło się na jej różowym aparacie na zębach. Siedmiolatka przechodziła fazę na róż i kitki. Spięte różowymi gumkami kitki, z włosów przeplatanych różowymi koralikami, położone na różowym szaliku zawiązanym pod różową kurtką. Skrytą pod różową parasolką.

Ocena: 1/2

„Wyprawa Koj Choruna”, A. Laisen, Koj Chorun wiedzie życie wraz z swoją żoną Erzhaną z szczęściem mniej więcej takim jakim każdy małżonek po kilku latach małżeństwa może się poszczycić. Zabawne są rozmowy oraz prozaiczne sytuacje, w których Erzhana wyrzuca jakiś ważny przedmiot swojego partnera („śmierdzący bęben”). Oczywiście poza swoim domostwem Koj jest znanym i szanowanym szamanem, z dużym bagażem doświadczeń i osiągnięć, co jest niczym w przypadku starciem z współmałżonką. W opowiadaniu podczas wyprawy tych dwóch bohaterów ratują przed zamarznięciem nieznajomą dziewczynę, która okazuje się ma nieziemską moc i wypowiada swoją legendarną inwokację:

…jestem Nae Wędrowna Gwiazda, jestem Elanoi, jestem osiemdziesiątą trzecią opowieścią Stwórcy, jestem jeźdźcem czarnego alay, jestem panią mojej własnej Kreacji o imieniu Tihik, która lśniła na niebie wielu światów, jestem najdalszą czernią, jestem kołysanką komet, jestem wiecznym buntem, jestem wojną, która nigdy się nie kończy, jestem snem, który bez lęku tańczy ponad szorstką powierzchnią świata, jestem powracającą falą, jestem nadzieją po drugiej stronie zimy, jestem płatkiem śniegu, który nigdy nie stopnieje, jestem gwiazdami, jestem nocą, jestem Nae, Nae, Nae, naenaenae…

Ocena: 1.2/2

„Pocałunek człowieka bez twarzy”, J. Łukasiński, Jachim Fiodorczyk najlepszy student z wirtualnego pisarstwa tworzy swoją pracę końcową: tworzy horror (slasher), opowieść która okazuje się najlepszą z roku. Z zwykłej zazdrości trafia sam do środka swojej opowieści i nie może z niej uciec – stan śpiączki zwanej Aurorą. Debiut być może udany, ale mnie nie zachwycił. Tematyka tych niby prac pisarskich, jakie to płaskie… komisja oglądająca szlachtowanie bohaterów – słabe to. Irytujące są też nieprawidłowe formy językowe jak „Zostawiłam coś w opowieści, gdy mnie do niej zaprosiłeś. On lubi to koniem nazywać koniem trojański. – ale to już pewnie błąd korekty redaktorskiej NF.

Wiadomo, że to historia naciągana, przesadzona, pełna klisz i głupot, ale jako laurka dla dawnych slasherów sprawdza się dobrze.

Mnie znudziła już druga, jak chcę pooglądać smutnych ludzi, wychodzę na ulicę.

– ten cytat mi się spodobał

Ocena: 0.1/2

„Czas Dżabrokłapa”, D. Kołodan, to wielkie (także pod względem liczby stron – ponad 40) surrealistyczne opowiadanie z elementami powieści grozy, detektywistycznej, cyber punka oraz horroru i makabry. Główny bohater Jack – policjant, detektyw (Sherlock Holmes?) próbuje rozwikłać zagadkę tajemniczych morderstw morsów – osobników, którzy są androidami. Społeczeństwo obarcza za morderstwa samego Jacka albo Człowieka-Ostrygę albo Stolarza. Szereg nieprawdopodobnych przygód i zwrotów akcji powoduje, że Jack dowiaduje się coraz więcej o sprawie. Problemem okazują się ptaki oraz mityczny wręcz Dziubdziub. Pomaga mu w tym nieoceniony (dr Watson?) Van Bell oraz jego miłość Jill/Fiona. Wraz Van Bellem odwiedzają Miasto Ostryg, w którym urządzają szaleńczą jazdę po lokalnych knajpach, później odwiedzają Fabrykę Zegarów, finał następuje w Królewskim Pałacu. Głównym przeciwnikiem, rywalem jest potwór Dżabrokłap (Moriarty?), który jest modelowym szatanem, złym bohaterem, panem nocy.

Dodam, że wątki, czas tutaj jest jak z gumy, światy się przenikają, czasem rzeczywistość wnętrza przenika do zewnętrza – istny majstersztyk. W opowiadaniu Kołodun wstawia wiele wiele wątków humorystycznych. Np. Van Bell – lubi dzwoneczki! :-). jest też coś dla wielbicieli muzycznych klimatów takich jak Nirvana, Sonic Youth i Radiohead.

Opowiadanie czytałem dwa razy aby pokontemplować piękno jakie udało się wytworzyć autorowi. Dla mnie jest to opowiadanie numeru, ba roku, dekady! Prawdziwa dawka solidnej literatury fantastycznej. Polecam! Poniżej zamieszczam wiele cytatów, które szczególnie mi się spodobały, natomiast to nie jest wszystko. Szacunek także dla tłumacza, który poradził sobie rewelacyjnie.

Na pogniecionych gazetach, ziemniaczanych obierkach, ogryzkach i kościach spoczywał wielki półmisek w kształcie skrzydła muszli. A na półmisku – głowa dziewczyny, liść sałaty i spirala ciemnego sosu.

Ptaki to stworzenia dążące ku absolutnej pustce. Wyobraża sobie idealny świat, świat stworzony dla ptaków. Nie ma tam niczego, tylko niebo. Nieskończona, lśniąca, błękitna pustka. W idealnym świecie nie ma nawet obłoków. Ptaki łatwo przeciwstawić rybom, w świecie ryb nie ma pustego miejsca. Ludzie utknęli gdzieś pośrodku.

Wiatr kołysze zasłonkami w niebieskie kwiatki. Unoszą się opadają niczym żagle – w górę i w dół, z każdym podmuchem. Wiatr pachnie greckim orzechem i świeżością. Okno jest wielkie, ale za błyszczącymi szybami nie widać nic prócz miękkiego, białego światła.

To było przedmieście, rejon porzuconych fabryk, pustostanów i podziemnych serowarni, w których pracowali selenici. W pobliżu przystanku tramwajowego stały drewniane stoły, przy których byli mieszkańcy Księżyca rżnęli w karty, popijając skwaśniałe mleko.

Człowiek-Ostryga nie pamięta, jak długo tak siedzi – kilka dni czy parę sekund. Czas dawno utracił znaczenie i Człowiek-Ostryga nie widzi sensu w pilnowaniu go. Absolutna pustka jest warta uwagi z tego względu, że nic w niej nie ma. Nawet czasu.

Burty łódki wyginały się- papier był tylko trochę grubszy od gazetowego. Jednocześnie stateczek z lekkością niósł dwóch pasażerów. W świecie Jacka dawno już by rozmiękł, rozpadł się i zatonął. Ale tu proste prawa fizyki nie wystarczały. O wiele ważniejsza była idea przedmiotu.

Polować nie znaczy złapać. Istnieje proces, a niekoniecznie rezultat.

Proces jest ważniejszy od rezultatu.

{*}

Ptaki to stworzenia dążące ku absolutnej pustce. Wyobraża sobie idealny świat, świat stworzony dla ptaków. Nie ma tam niczego, tylko niebo. Nieskończona, lśniąca, błękitna pustka. W idealnym świecie nie ma nawet obłoków. Ptaki łatwo przeciwstawić rybom, w świecie ryb nie ma pustego miejsca. Ludzie utknęli gdzieś pośrodku.

Notka:

Gardner pisał, że „Alicja” jest jednym z pierwszych literackich przykładów podróży do światów równoległych?

Linki:

https://en.wikiquote.org/wiki/Howard_Gardner – to nie ten ale ciekawy

https://pl.wikipedia.org/wiki/Martin_Gardner

http://www.etnogenez.ru/writer/dmitry-kolodan/

Ocena: 2.1/2

Atropa Belladonna Von Coup

reader , writer , poet , person .

Księga Myśli

Cytaty, cytaty w formie graficznej, myśli, sentencje, aforyzmy, książki, ciekawostki. Daj się zainspirować.

Mateusz Skrzyński. Wiersze i opowiadania.

Strona autorska. Blog literacki.

Igneous Flame

UK based ambient music artist

READ_EAT_SLIP

Przyjemność tekstu, rozkosz czytania

nthykier

Things that I work on in Debian

Kałuże i Róże.

Szukam sensu w Krakowie.

AiDeeDystopia

Nairobi has her hands in my pants

IM Mark Ginsburg Presents A Personal Chess History

Chess History, Opening Theory, and Anecdotes by Dr. Mark Ginsburg

krainy z głowy

mutancikowy blog

wduch

Wlodzislaw Duch blog on cognitive science, mind, consciosuness, spirit and all that

The polymath blog

Massively collaborative mathematical projects

CIEMNA STRONA ROCKA

blog o muzyce klimatycznej... i nie tylko

Kraina Cieni

blog o głupiej nazwie i równie mądrej treści

終わりない夢 ~Owarinai Yume~

Blog krytycznoliteracki

Gödel's Lost Letter and P=NP

a personal view of the theory of computation

Komputerowe Katharsis

Jak się odnaleźć wśród komputerów i nowoczesnych technologii? Informatyka i moje obserwacje

WordPress.com

WordPress.com is the best place for your personal blog or business site.