Skip to content

Nowa Fantastyka 6/2017, czyli Zelazny

Dla mnie „Człowiek, który uśmiechał się na stoku wulkanu” Prochockiego i Zelazny to pozycje obowiązkowe numeru czerwcowego. Jagżeż nie czytać i nie lubić prozy Zelaznego. Jerzy Rzymowski w felietonie „Powrót do Amberu” świetnie to ujął:

Poszczególne tomy liczą niespełna 200 stron; w przypadku niektórych obecnie tworzących pisarzy cały pięcioksiąg Zelaznego potrafi być krótszy od jednego tomu ich twórczości. Może właśnie dzięki temu podczas lektury „Kronik Amberu” czytelnika tak mocno uderza bogactwo kreacji, mnogość pomysłów i intensywność nierozwodnionej prozy.

Poza tym tyle w niej piękności o kasztanowych włosach! 🙂

Dodatkowo warto przeczytać felieton Marcina Waincetela o wampirach i Nosferatu (Bela Lugosi i Max Schreck) zawsze żywi 🙂

„#EUDAJMONIA”, M. Kucenty, opowiada o Patrycji Święcickiej, w świecie przyszłości (2101 rok), która miała trudne dzieciństwo (ojciec artysta, matka na lekach), wykorzystywana seksualnie, leczy się obecnie w psychiatryku. Dzięki rozwojowi technologii świat rzeczywisty miesza się z światem rzeczywistości wirtualnej. Autorka zadaje pytanie o sens i co to jest tak naprawdę szczęście jednostki. Forma ciężkawa, te anglojęzyczne fonetyczne wstawki są bardzo męczące (przerost formy nad treścią).

Eudajmonia jest poniekąd dowodem na to, że brakuje jednej definicji szczęścia. Każdy ma przecież własną. Dlatego uważam, że takie rzeczy jak dieta nie są złe. Są po prostu nie dla mnie.

Ocena: 0.1/2

„Raskoł”, P. Karbowski, opowiadanie polityczne dziejące się na wschodnich rubieżach Polski (rejony Lublina), w bliżej nieokreślonym czasie przyszłym. Polska katolicka nie istnieje jako kraj, jest tylko Nowa Ruś z propagandą, bohaterami i prawosławiem. Arcybiskup Bolesław Wnuk walczy o przetrwanie polskości.

Siedem milionów usiłuje spokojnie żyć w obwodzie białostocko-lubelskim, a pańska generacja tylko przeszkadza. Nie chodzi o to, byście się rozpłynęli wśród ludów Nowej Świętej Rusi. Po prostu się w nią włączcie, uczestniczcie, twórzcie historię. A nie rzucajcie bombą w listonosza tylko dlatego, że ma na czapce orła Bizancjum. Przecież to jedynie przypadek, że Mieszka I ochrzcił Zachód, a nie Wschód.

Ocena: 0.5/2

„Człowiek, który uśmiechał się na stoku wulkanu”, S. Prochocki, brutalne (zakrwawione stopy) i aktualne ze względu na wciąż aktualne teorie spiskowe oraz nasilającą się inwigilację obywateli ze względu na szerzący się terroryzm. Głównym bohaterem jest pisarz Sławek, który na pieszo przebywa nieprawdopodobne odległości w wulkanicznej Islandii. Tematyką jest amerykańska misja Apollo lądowania na Księżycu ubiegłego wieku i teorie spiskowe czy to faktycznie miało miejsce. Roman to drugi bohater, który pisze książkę co tak naprawdę się stało na Księżycu. Sławek mu w tym przeszkodzi?

Islandzki interior był mieszaniną wulkanicznych skał, pyłu i piachu, poprzecinaną setkami kanionów, rzek i potoków. Nie nadawał się do zamieszkania. Dwieście tysięcy kilometrów kwadratowych jałowego krajobrazu. Trochę lodowców, poza tym tylko kamienie.

Ocena: 1/2

„Sekret Amberu” E. Greenwood, bohaterami są Fiona i Corwin – niedokończone z uwagi na śmierć Zelaznego.

„Opowieść komiwojażera”, R. Zelazny, opowiadanie które powinno czytać się jako pierwsze w cyklu przedstawionym przez NF i tłumaczonym przez Wojciecha Cholewę. Głównym bohaterem jest Luke Raynard, syn Branda – brata Corwina. Dowiaduje się o wspólnej mocy jego i Corwina właśnie. Oferta dla Delwina, króla Kashfy mikrofalówki i lodówki – uwielbiam takie fragmenty. 🙂

Przypominałem sobie, jak kiedyś Merlin opowiadał, że jego ojciec przywołał Grayswandira do siebie w Cieniu, po ucieczce z lochów Amberu. Jakiś szczególny związek łączył jego i broń…

Ale dobrze, że Delwin nie zainteresował się mikrofalówką. Opracowanie zaklęcia byłoby paskudnie ciężkie.

Ocena: 0.7/2

„Niebieski koń, tańczące góry”, R. Zelazny, podróż księcia Corwina przez pustynię do gór. A pomaga mu w tym rumak Shask – nito koń nito jaszczurka a w nocy kamień (a teraz mamy komputerowe hibernacje!). Piękne!

Uważam, że jego synchronizacja jest perfekcyjna. Mam też kilka fragmentów jego wspomnień, które znalazłem przez laty, dryfujące nad Wzorcem w Rebmie. Chciałbym dostawać złoty nocnik za każdym razem, kiedy ktoś go nie docenił.

Ocena: 0.7/2

„Całunnik i Guisel”, R. Zelazny, walka Merlina z Guiselem z pomocą Kergma (od równań) i miecza migbłystalnego. Jest i kobieta do towarzystwa. Piękne!

Wysokie lustro wisiało pomiędzy biurkiem i dużym zegarem Chaosu. Zegar, jak zauważyłem, miał właśnie wydzwonić nieliniowy czas obserwatora. Świetnie. Dobyłem miecza.

Kergma – żywe równanie – zjawił się, wślizgując z wielu kątów równocześnie. Patrzyłem i czekałem, aż się poskłada. Kergma – albo była czy było, nigdy nie miałem pewności – towarzyszem zabaw z dzieciństwa, razem z Glait i Gryllem.

Ocena: 0.7/2

„Wracając do powrozu”, R. Zelazny, głównym bohaterem jest sznurek czy tytułowy powróz z świadomością – „Duszący powróz Merlina”. I znów morderczy Guisel.

Znalazłam wygodny z wyglądu stolik i owinęłam się wokół jednej z jego nóg. Potem przeszłam w stan stazy, jesli ktoś by potrzebowałby na to określenia. To nie sen, nie ma utraty świadomości. Ale nie ma też myślenia w klasycznym sensie. Tak jakby m rozproszyła swoją jaźń i tylko „była”, póki nie okażę się potrzebna.

Ocena: 0.6/2

„Galeria luster”, R. Zelazny, znów Corwin z Shaskiem w okolicy Tańczących Gór w drodze do Amberu. Do domu. A w domu rozpoczyna się coś co gdyby nie umarł Zelazny przekształciłoby się pewnie w kolejny cykl o Amberze… Tego już się nie dowiemy. Chyba, że kiedyś będzie możliwość uruchomienia mózgu Zelaznego. 🙂

Shask był rumakiem z Cienia, którego mój syn, Merlin, znalazł dla mnie w królewskich stajniach Dworców. W tej chwili ów rumak wędrował w postaci wielkiej niebieskiej jaszczurki i śpiewaliśmy sobie pieśni z różnych czasów i miejsc.

Bawiliśmy się z nocą, która mogłaby pochwycić mniej zręczną od nas parę, znaleźliśmy zmierzch i tam zjedliśmy nasze racje. Wkrótce potem Shask znowu zmienił się w kamień. Tej nocy nic nas nie zaatakowało, a moje sny ledwie były warte śnienia.

Ocena: 1/2

Nowa Fantastyka 5/2017, czyli gwałty na nastolatkach

Oprócz opowiadań polecam cykl Ojca Redaktora oraz Kuźnię Światów Piskorskiego. Najbardziej podobało mi się opowiadanie „Ciecz przechłodzona” Vizvary’ego.

„Ciecz przechłodzona”, I. Vizvary, opowiadanie z wątkiem kryminalnym o Obcych, których próby kontaktu z ludźmi próbuje zrozumieć profesor statystyki Aaron Skovovich. Obcy mieli umieścić sześcian w przestrzeni między Ziemią a Księżycem, służący do wpływu na pewne jednostki, które przy pomocy sieci wzajemnych powiązań spowodują globalną kontrolę nad całą ludzkością. Coś na kształt tego co robią z ludźmi sieci powiązań ludzi na portalach społecznościowych. Spodobał mi się fragment o czeskiej Pradze.

Uważał, że kosmici mogliby wpływać na niektóre jednostki, aby wytworzyć za ich sprawą olbrzymie ruchy, ślepo zapatrzone w duchowych przywódców. w końcu złączyłyby się w jeden super-ruch, jednocząc ludzkość w jeden organizm z Internetem jako układem nerwowym. Aarona to przerażało. Nazywał to krystalizacją.

Labirynt otwierał się wąskimi bramami, kusił i nęcił, nie mogłem jednak ulec. Czas giął się tam i plątał, kradnąc godziny, w zamian ofiarowując szepty i echa przeszłości. Jednak tego wieczoru nie było mnie stać na taką transakcję. Musiałem się przespać.

Trzy godziny dziennie, z czepkiem z aluminiowej folii na głowie. Wyłącznie kiedy Monolit jest po drugiej stronie planety, drzemkami po trzy kwadranse.

Ocena: 1/2

„Złącze”, M. Strzyżewski, autor bawi się wirtualną rzeczywistością. Opowiadanie o wojennej rzeczywistości, z punktu widzenia okupującego żołnierza w bliskim kontakcie z brutalnością, śmiercią i bezwzględnością okoliczności, które ukazującą jakie prymitywne instynkty drzemią w nas. W sytuacjach ekstremalnych brak nam hamulców? Cięty, ostry, mocny język. Jak na debiut w NF – to całkiem udany!

Dziwka tamtych. Siedziała u nich w bloku, kiedy chcieli go zabić. Wezbrała w nim złość. Podniósł ją z ziemi i spoliczkował. Nie broniła się. Popchnął ją na ścianę. Gdzieś za oknem wciąż terkotał karabin. Blok zatrząsł się od eksplozji. Głupia dziwka. Nie broniła się. Ktoś krzyczał. Wszyscy byli martwi, całe to miasto, cały ten kraj. Zerwał z niej jakieś szmaty… Kiedy skończył, wyglądała jak martwa. Leżała na ziemi, nie ruszając się. Jak kukła.

Ocena: 0.9/2

„Coś umiera w Radosnej”, M. Rumiancew, kolejne opowiadanie o brutalności wojny. Tym razem konflikt ma podłoże religijne (bogowie sendarscy, morenyjscy). Jeden z nich to jakaś odmiana chrześcijaństwa z symbolem krzyża. Znów są gwałty.

Nastolatka nazywa się Weronika córka Abla. Krzyżowcy nie noszą nazwisk. Ma miedziane włosy i oczy koloru granatu. Małe piersi, wąskie biodra. Niezwykle spokojny charakter. Była cichutko, gdy ją gwałcili, nawet jak popłynęła krew. Tylko posapywała lekko i patrzyła na oprawców zimnym, beznamiętnym wzrokiem.

Ocena: 0.9/2

„Babelsberg”, A. Reynolds, opowiadanie o eksploracji Układu Słonecznego przez ludzi oraz roboty o wysokiej sztucznej inteligencji. Głównym bohaterem jest AI o imieniu Vincent (na cześć słynnego postimpresjonisty). Mimo technologii problemy wciąż takie same.

Maria i ja różniliśmy się od siebie, to jasne. ale nawet wtedy mieliśmy ze sobą więcej wspólnego niż z takimi jak wy. Nie, teraz, gdy miałem czas, by przemyśleć to wszystko, zdałem sobie sprawę, że wcale jej nie zazdroszczę. Nigdy nie zazdrościłem! Podziw? Tak – z całego serca. To coś zupełnie innego! A bylibyśmy tak wspaniałymi partnerami. Maria wznosi się ku swemu zenitowi. Podnoszę dłoń w czułym salucie. Powodzenia i z Bogiem!

Ocena: 1/2

„Ciesz się chwilą”, J. McDevitt, opowiadanie przed-apokaliptyczne z przekazem w tytule. W Ziemię uderzy zapadnięta gwiazda i na pewno zmieni orbitę planety. Katastrofa jednak wydarzy się to dopiero za 20 lat zatem ludzie mają czas aby dobrze wykorzystać te ostatnie chwile.

Nazywają ją obiektem Maryam

Ocena: 0.9/2

„Planeta strachu”, P. McAuley, opowiadanie o kolonii Ziemian: rosyjsko-amerykańsko-brytyjskiej. Klasyka: coś powoduje że giną ludzie i zwierzęta. Temat ograny. Hm, raczej opisany wielokrotnie.

Słyszycie? To nie psy, prawda? To nie przypomina żadnego znanego mi psa. Nie brzmi też jak świnie.

Wenus jest w naszej krwi i w naszych umysłach

Ocena: 0.5/2

Nowa Fantastyka 4/2017, czyli „Mierz siły na zamiary”

W numerze świetny mamy felieton Parowskiego „Seriale, seriale”, chociaż mam inne zdanie o scenach z filmu Kubricka. 🙂 Warto także, przeczytać Piskorskiego „Łupieżców historii”.

Jeżeli chodzi o opowiadania to osobiście najbardziej przypadły mi do gustu „Reguła optymalizacji” Dzika oraz „Najlepsze pierogi w Kocierbie” Agnieszki Hałas. Ale moim zdaniem opowiadania tego numeru warto przeczytać od deski do deski.

„Chłopiec i wiedźma”, A. Laisen, bajkowy świat fantasy, w którym Tekri dziecka z duszą wojownika mirun-ka, próbuje naprawić świat.

Jeśli zbytnio oddalisz się od wioski, możesz też napotkać zbójców czy maruderów. Albo nawet groźniejsze stworzenia. Zwłaszcza po zmroku. Strzygi i demony. Władców Koszmarów. Gobliny puhu.

Tamten świat był tylko bajką, którą wymyślili Sani i Hateri, chcąc ochronić was przed prawdą. Takim jak wszystkie inne bajki, które opowiadali wam do snu tak przekonująco, aż w końcu sami w nie uwierzyli. Ale prawdziwe życie jest okrutne i niesprawiedliwe, przemierzając je, natkniesz się prędzej na okrutnych maruderów i nieuczciwych zarządców niż na szlachetnych wojowników czy dobre duchy opiekuńcze. Zapomnij więc o bajkach, jeśli pragniesz przetrwać.

Obejrzał się, zaskoczony. Dziesięć kroków dalej stała wysoka kobieta w brązowym futrze. Mogła mieć około czterdziestu wiosen. Na ramieniu dźwigała podróżna sakwę.

Ocena: 1/2

„Reguła optymalizacji”, B. Dzik, Opowiadanie, pisane najprawdopodobniej przez amerykańskiego policjanta, detektywa (fachowca z DARPA?), który opisuje swoją wizytę w mieszkaniu geniusza, kaznodziei ojca Feliksa. Ojciec Feliks bawi się w Boga. Opowiadanie podejmuje bardzo ciekawy temat związany z etyką, ludzką egzystencją i czym się kierujemy podejmując decyzje. Chodzi tutaj nawet nie o jednostki, a całe społeczeństwa. Vendetta, walki na tle religijnym, w imię wyższych celów, są często podyktowane ulotnymi, niemierzalnymi prawami (obiecanki królestwa w zaświatach: niebo), których skutki powodują wiele cierpienia. Autor wspomina tutaj etyka, ateistę i wegetarianina Petera Singera, który od lat walczy o prawa zwierząt, ale też słynie z innych utylitarnych i kontrowersyjnych poglądów jak na przykład eutanazja ludzi chorych.

Wizja nowoczesnych utylitarystów, dajmy na to Singera, uchodzi za tak skrajnie niekompatybilną z chrześcijańską etyką absolutną, że ani jedna, ani druga strona nie dopuszcza istnienia punktów stycznych. Utylitaryści mierzą dobrostany i cierpienia, ważą je prawdopodobieństwami. Zamieniają etykę w rachunek moralny, podstawiają ludzkie życia do racjonalnych, matematycznych kryteriów decyzyjnych, wypracowanych w ekonomii jeszcze w latach czterdziestych ubiegłego wieku przez von Neumanna i Morgensterna. Chrześcijanie opierają się na intencjach i odniesieniu do Absolutu; nie wolno im zabić jednego niewinnego człowieka, by uratować życie tysiąca innych. Ideałem utylitarystów jest decydent, który przez politykę zdrowotną, fiskalną i edukacyjną minimalizuje cierpienie społeczeństwa jako takiego, ideałem teologów moralnych jest męczennik, który nie wyprze się wiary mimo ogromu przyjmowanych cierpień. Ostateczny punkt odniesienia utylitarystów to stricte ziemska reguła optymalizacji, a teologów stricte pozaziemskie zbawienie.

Zatem Niebo albo Piekło. Jest oczywiście Czyściec, ale to tylko odroczone Niebo.

Ocena: 1.2/2

„Śmierć Bestii”, M. Mleczak, lubię opowiadania z wątkiem religijnym. Tutaj mamy krótką formę o prymitywnych instynktach ludzkich, które podsycone religią wiarą czynią krzywdę i śmierć bliźnim. Nadaj aktualne. Autora Marcina Mleczaka zapisałem sobie do ‚obserwowanych’. 🙂

Rozumiałem, że prostaczkowie potrzebują wygładzonej teologii, że te ułatwienia są konieczne dla nieuczonego ludu.

Napisałem nawet niewielki traktat „Przeciw uproszczeniom”, wyjaśniający że poznania nie można opierać na niewyrafinowanych metaforach, że to światło logiki powinno inspirować poetów do wymyślania chwytliwych porównań, a nie na odwrót.

Ocena: 1/2

„Najlepsze Pierogi w Kocierbie”, A. Hałas, fantastyczna wersja ale dziejąca się w aktualnej rzeczywistości województwa małopolskiego (są kredyty hipoteczne, długi, które trzeba spłacać i proza życia) wg słów z „Pieśni Filaretów” Mickewicza: „Mierz siły na zamiary” – ale w tym właściwym znaczeniu*.

Realizując najśmielsze, najdziksze marzenia, płacimy cenę.

Ocena: 1.1/2

„Szczęśliwy kraj”, A. Dale, gorzka odpowiedź na Brexit z punktu widzenia Polaka.

Ocena: 0.5/2

„Upadek”, I. McDonald, Nuur, kobieta naukowiec opisuje swoje życie na skolonizowanym Księżycu, jest XXV wiek. Życie na Księżycu jest pozbawione wygód, ma swoje trudności, ale też pozwala na wykonywanie aktywności sportowych niedostępnych na Ziemi, jak np. parkour z 3km nad powierzchnią. Podejmując decyzję o bezpowrotnej podróży z Ziemi na Księżyc myślała o dalszym rozwoju swojej kariery naukowej. Tutaj urodziła się jej córka. Opowiadanie podejmuje dyskusję nad AI i czy AI mogą odczuwać emocje, które są domeną ludzi. Oraz o tym, że życie ma swój koniec, nawet dla komputerowych AI.

Pracujemy, usiłujemy przetrwać, płacimy dzienne stawki za Cztery Składniki: Powietrze, Wodę, Dane, Węgiel.

Kiedyś próbowałam sobie wyobrazić, jak to by było tak śnić bez przerwy, ciągle słyszeć tamtą muzykę pobrzękującą i bulgoczącą na dnie świadomości niczym woda przelewająca się przez skały. Teraz już rozumiem. To przypomina wyobraźnię. Ten stan nie należący ani do świadomości, ani do snu, te obrazy, scenariusze, iluzje, za pomocą których roztrząsamy możliwości, alternatywy, perspektywy. Wyobraźnia nigdy się nie zamyka, nie cichnie. Stanowi podstawę naszego człowieczeństwa.

Ocena: 1/2

„Córka Odrenu”, Ursula K. Le Guin, opowieść w świecie Ziemiomorza, w którym córka i syn próbują odczarować ojca zamienionego w kamień. Z przesłaniem co w życiu najważniejsze.

Mój brat jest teraz panem tych ziem. Oby był lepszy niż poprzedni. Przyniosę obiad na Niską Łąkę.

Ocena: 0.9/2

* Dla tych co nie wiedzą co oznacza, „Mierz siły na zamiary” 🙂

Nowa Fantastyka 3/2017, czyli „Ta karczma Rzym się nazywa”

Motyw diabła przewija się przez numer. Z opowiadań w numerze marcowym najlepszym jest „Sieroty” Fryca – zdecydowanie wybija się ponad resztę. Warte czytania także „Lód” Larsona oraz „Hispaniola” Jamiołkowskiego.
Rewelacyjne są felietony: Parowskiego (nie wiedziałem tyle o Swiftcie!), Marty Sobieckiej „Diabły Polskie” (wielki plus za odniesienie do Romana Kostrzewskiego i KAT). Felieton o Hugo Gernsbacku, teatrze („Sceniczne niesamowitości”) i „Seksualnych-mechanizmach” – także trzymają poziom.

„Wiewiórka”, Ł. Malinowski, opowiadanie baśniowe dla młodzieży o wojownikach hamramirach. W opowiadaniu jest walka dobra ze złem, jest motyw wędrówki, motyw mędrca i antropomorfizm.

Słyszeli, że olbrzym obraca się za nimi, a jego odsłonięte plecy z wściekłym pomrukiem atakuje Gaupahedin.

W rozłożystej koronie drzewa mieszkał Orzeł. Ptak bogów spoglądał na ziemię i oceniał sławę oraz honor wojowników. Był drapieżcą, opiekunem władców, przykładem dla myśliwych, znakiem zwycięstwa prawdomównego nad wężowym językiem.

Ocena: 0.5/2

„Sieroty”, H. Fryc, opowiadanie o samotności, braku wzorców, braku wychowania, wulgarnej konsumpcji i braku jakiś wyższych wartości, celów. Rzecz się dzieje w wiosce Rzeczowa, którą trzęsie sołtys Karol Kobiela. Kobiela sprzedał duszę diabłu – Złemu. (nawiązania do Pana Twardowskiego/Fausta) Główny bohater Antek, narrator, lokalny ‚głupek’, okazuje się silniejszy niż wszyscy… szuka ostatecznego rozwiązania.

Nie żyliśmy ze sobą, choć bywaliśmy i w tym łóżku, i w tej kuchni. Rozumiała moje rozedrganie, boć sama permanentnie drgała. Nie na zewnątrz – ale wewnątrz, a to rezonuje do środka, i aż po najczulszy nerw człowieka, który leży głęboko w ciele, jak jądro w ziemi. I to z tego nerwu pochodzi spokój albo niepokój, depresja, euforia, wszystko, co człowiekiem wstrząsa i co człowieka gładzi.

Nic się nie zmieniło, zmieniło się wszystko. I jeszcze wybrałem się za las, gdzie kiedyś paliłem lichutkie ogniska i piekłem ziemniaki. Drzew brakowało, jak włosów na starej głowie. Wycinki, przycinki, już nie wiadomo, czyim rozkazem uczynione, może tak po prostu, żeby urzędnik miał co robić i pilarz miał co robić: pierwszy podpisał, drugi wykarczował, a jeszcze trzeci sprzedał. Tak to szło, a mnie się zbierało na płacz, bo znałem te miejsca, ale jakby z dawnego dnu, co wymęczy, przeżuje i nad ranem wypluje.

Pochłonęła mnie Rzeczowa, zassała, przygwoździła, ale w przyjemny, słodki sposób. Ta słodycz była zła i ciemna, i zostawiała osad na języku, na sercu i na sumieniu, które jest częścią duszy. Przestałem drgać i dygotać, bo zło gładzi świat lepiej niż dobry uczynek, śpiewa na sumieniu kołysanki, luja i buja, kładzie do snu. Rok przeczekałem, calutki rok: wiosnę, lato jesień, zimę, kwartał za kwartałem łaziłem za szatanem, to znowu on za mną, upokarzałem ludzi na podobieństwo sołtysa, razem piliśmy i biliśmy, chędożyliśmy, a dalej… Dalej była czarna wieczność i słodkie potępienie.

Ocena: 1/2

„Hispaniola”, M. Jamiołkowski, Koy syn bogatego biznesmena, ląduje na planecie Hispaniola. Planetę ulubioną przez piratów. Zamiast bezpiecznie dotrzeć do „Grubego Łotra Puffera”, taksówkarz zawozi go do innego miejsca, ale o identycznej nazwie. Tam trafia w ręce piratów. Jest i humor.

Ocena: 0.6/2

„Lód”, R. Larson, opowieść futurystyczna, znów dla młodzieży, w której dwaj bracia: jeden rzeczywisty, drugi spłodzony sztucznie domagają się wzajemnej miłości, akceptacji.

Wstydzisz się, że masz zmodowanego brata. Wolałbyś, żebym był taki jak ty.

Ocena: 0.6/2

„Ekspress Nefertiti-tut. Historia w scenopisie”, R. Bradbury, G. Gianni – przerost formy nad treścią. Motyw kolei OK. Ładne obrazki.

Ocena: 0.1/2

Fantastyka Wydanie Specjalne 1/2017, czyli post-apokaliptyczna rzeczywistość

Numer na bardzo wysokim poziomie. Opowiadania Zawady oraz Zonis są rewelacyjne. Polecam także krótkie: „Bez sztandaru” oraz „Oderwanego”. Ja czytam zawsze w kolejności wydruku jak przygotowała redakcja, ale nic nie stoi na przeszkodzie aby zacząć właśnie od nich.

„Pies, papuga i płastuga”, P. Gociek, Którz nie pamięta takich bohaterów jak: dr Dolittle, papupga Polinezja, kaczka Dab-Dab, pies Jip, oraz miasteczko Puddleby z rzeka Marsh? Hugh John Lofting. Czytając opowiadanie przypomniały mi się dziecięce czasy, kiedy rozpoczynałem przygodę z książkami i jako jedne z pierwszych czytałem właśnie powieści o dr Dolittle. Pamiętam „Podróże…” – niebieska okładka i baardzo gruba książka. 🙂 Akcja opowiadania dzieje się w czasach II wojny światowej i to dr Dolittle z pomocą zwierząt rusza na tajną misję, która ma na celu zatrzymanie dalszego rozlewu krwi.. W opowiadaniu pojawiają się kolejne znane brytyjskie postaci: jest Churchil, jest Watson i jest i Sherlock Holmes. Mimo tego nagromadzenia, opowiadanie nie przemówiło do mnie.

Nasza jest codzienność, nasza będzie przyszłość, nasza będzie groza.

…nasz Wielki Szklisty Ślimak Morski, ostatni ze swego gatunku, należał do odludków i gburów, porozumiewających się półsłówkami. Dlatego niezbyt dokładnie zrozumiał przekazywane instrukcje i znalazł się w pobliżu Puddleby, zamiast płynąć wprost na miejsce spotkania.

Ocena: 0.5/2

„Przed siebie i jeszcze dalej”, P. Zawada, alegoria do czasów współczesnych, o pytanie nad sensem egzystencji człowieka, który pędem pnie się w karierze, dla dóbr materialnych, bez celu. Dwa skrajne światy: krasnoludów i elfów. Trochę to przypomina podróż z krajów post-sowieckich na zachód i porównywanie postępu, zachowań i rozwoju. Opowiadanie jest jak najbardziej opowiadaniem drogi. Główny bohater podróżując z Thorstem opowiada swoją historię. Spotkanie z Wiązem – ‚ala entem’ – piękne.

Myślę o dziadku. O Nalyssie. Zastanawiam się, jaki jest sens tego wszystkiego. Robota, robota, a potem chwila emerytury i śmierć. Czuję jak ogarnia mnie przygnębienie.

Oprócz większych zarobków – żadnych ambicji. We łbie pustostan, na koncie ciułane oszczędności. Spłacają zaciągnięte kredyty. Jak się takiemu poszczęści, to może zejdzie na zawał i nie będzie musiał nic spłacać. Żadnej chęci pozostawienia po sobie czegoś więcej. Poużywać i spierdalać, co wyrucha, to jego.

Skup się na tym, co robisz, i rób to najlepiej, jak potrafisz. Tylko tyle i aż tyle. Myślisz, że życie po śmierci jest takie fajne? Gdyby nie rodzinne zobowiązania, dawno już wolałbym mieć to z głowy.

Ocena: 2/2

„Bóg Au”, A. Leckie, fantastyczna opowieść biblijna. Nie porwało mnie. Jedyny cytat, który mnie zainteresował publikuje poniżej:

Gdy nadejdzie czas, będziesz chciała zastanowić się nad korzyściami, jakie niesie bliższy stosunek ze mną, zaś w bardziej sprzyjającym czasie, porozmawiam z tobą o moich pragnieniach.

Ocena: ?/2

„Bez sztandaru”, C. Vaughn, kolejne opowiadane post-apokaliptyczne. Enid i Bert ruszają do gospodarki aby wyjaśnić sprawę złamania obowiązującego prawa. Trochę to przypomina Wilhelma i Adso, którzy przybywają do klasztoru aby wyjaśnić sprawę tajemniczych morderstw u Eco. Podobało mi się.

Ocena: 1.1/2

„Oderwany”, J. Miller, znów post-apokalipsa, w wydaniu prostym, amerykańskim, z przekazem. Relacja: ojciec i syn. Trudna to relacja. Podobało mi się.

Ocena: 1/2

„Slup bojowy ARGO”, J. Zonis, post-apokaliptyczne opowiadanie o przygodach Telemacha w poszukiwaniu runa. Telemach podróżuje z swoją drużyną statkiem po wyspach morza Czarnego (albo jego okolicy- nie sprecyzowane do końca). Świat przedstawiony jest osadzone w świecie mitycznych bohaterów greckich, oraz bohaterów „Odysei”. Coś dla ducha, coś dla ciała. Czytając Zonis nie sposób nie przywołać Sapka. 🙂 Chcę więcej Julii Zonis!

Świat, w którym żyjemy, jest martwy. Wielu nie zdaje sobie z tego sprawy, ale wszyscy widzą objawy rozpadu. Jednak chciwie, do szaleństwa, chwytają się starego. Nie rozumieją, że dopóki odchodzący świat nie zniknie, nowy nie zdoła się narodzić.

Ocena: 1.5/2

Nowa Fantastyka 2/2017, czyli młotem w czarownice, a technologią w kobiecość

W numerze lutowym polecam do przeczytania „Czwartą wiadomość” Kucenty oraz „Córki Posejdona” McGuira. Z publicystyki „Granice wyobraźni”, „Diabły polskie, diabły nasze” Sobieckiej oraz „Gra w życie” Piskorskiego są obowiązkowe. Kosik i Ziębiński także OK.

* „Młot na czarownice”, https://pl.wikipedia.org/wiki/Malleus_Maleficarum, „Wskazane jest używanie rozpalonego żelaza i golenie całego ciała podsądnej w poszukiwaniu znaków Diabła.”

„Wyrównanie”, Sz. Stoczek, po śmierci Beringa Heqbortha do domu rodzinnego zjeżdżają się potencjalni spadkobiercy. Trwa walka o dobra po zmarłym.

Na wszystko jest właściwa miara. Dzięki odpowiedniej diecie my, kapłani, wyrównujemy to, co wypłucze z nas alkohol.

Ferna wyprostowała się, jakby chcąc w ten sposób podkreślić swoją godność, i ujęła chłopaka pod rękę. Ramiączko sukienki ześlizgnęło się o pół cala, poprawiła je bez rumieńca. Brenly za to nie wiedział, gdzie oczy podziać.

Ocena: 1/2

„Czwarta wiadomość”, M. Kucenty, opowieść pisana w pierwszej osobie do siebie samej z przyszłości (po śmierci), dla klona, wirtualnej reprodukcji tej samej siebie. Interesujące!

Maria uważa, że człowiek może sklonować ciało, ale nigdy nie będzie w stanie replikować duszy.

Ocena: 1.1/2

„Ballada o Kwiatuszku”, M. Smyk, trzecioosobowa narracja opisująca ducha Jaskra, jak podgląda z swojej perspektywy ducha niewiasty, które bzykał, albo chciał bzykać. Jest za to brutalność, powtórzenia. Brak także w opowiadaniu zakończenia, puenty. Nie podobało mi się.

Arystokrata brał Kwiatuszka w sposób niezwykle brutalny. Gdy dziewczyna próbowała się wyrwać, mężczyzna przytrzymywał ją, zadając przy tym precyzyjnie wymierzone ciosy.

Ocena: 0/2

„Botanica Veneris: trzynaście wycinanek wykonanych przez Idę, hrabinę Rathangan” I. McDonald

Ocena: 0/2

„Córki Posejdona”, S. McGuire, opowiadanie pisane w pierwszej osobie przez kobietę-syrenę-żołnierza, która jest przystosowana do przebywania w wodach oceanów ziemskich. Człowiek (czytaj mężczyźni) dokonali optymalizacji technik eksploracji dóbr podwodnych przy pomocy odpowiednio zmutowanych kobiet zdolnych do przebywania w tych warunkach i wykonywania służby. Podporządkowane zespoły kobiet, którym obiecano w przyszłości potencjalny powrót do ich normalnych ciał bez sprzeciwu i lojalnie wykonują swoje obowiązki. Podczas prac podwodnych trafiają jednak na aktywistki-syreny, które mają im odmienić ich dotychczasowe życie. Żal, beznadzieja i smutek egzystencji i poświęcenia dla celów, które wyznacza kraj albo bóg. Wydźwięk opowiadania jest jednoznaczny, mężczyźni wykorzystują kobiety do celów związanymi z grabieniem dóbr naturalnych.

Rzeczy, które są kwestią wyboru dzisiaj, nie będą wyborem jutro; tak było od zawsze, gdy rezygnowano z głosu w zamian za nową zdolność tańca.

Walczą jak diabły, pieprzą się jak anioły i w swoich ciasnych drapieżczych móżdżkach nie mają miejsca na moralność. Gdyby nie służba, byłyby zagrożeniem dla nas wszystkich, ale na szczęście mają bardzo wyraźne poczucie lojalności.

Znów gnamy naprzód, próbując znaleźć naszą koleżankę, naszą brakującą siostrę, brakujący odłamek nas samych, którym stała się podczas wspólnych treningów, wspólnych nauk, wspólnego opłakiwania naszego utraconego człowieczeństwa i świętowania naszej wspólnej potworności.

Ocena: 1.3/2

Publicystyka

Uproszczenia uderzają też często, gdy chodzi o kulturę materialną. Ile razy widzieliśmy obrazki gigantycznych miast o białych murach pośrodku niczego, gdzie kilkudziesięciotysięczna populacja utrzymuje się nie wiadomo jak (piję do filmowego Minas Tirith)

„Gra w życie. Kuźnia światów – część 8”, K. Piskorski

Nowa Fantastyka 1/2017, czyli solidna dawka treści

Numer dobry, zdecydowanie polecam do przeczytania Tidhara „Ginący gatunek” oraz krótką opowieść Kena Liu pt. „Pyłowy ogród”, gdy ktoś gustuje (a kto nie gustuje? :-)) w opowieściach wiedźmińskich zachęcam do przeczytania „Lekcji samotności” Gula. Jeżeli chodzi o publicystykę, to obowiązkową lekturą jest „Post-prawda, pre-katastrofa” Wielgosza – dobitnie i celująco podsumowuje aktualną sytuację na planecie Ziemia – polecam i podpisuję się pod tym. 🙂

Interesujący jest także felieton o postaci Orsona Wellesa. Ponadto recenzja książki miesiąca pt. „Dom z liści” Danielewskiego dała mi do myślenia. Zapisałem ją na liście rzeczy ‚do kupienia w 2017’

„Rozmiażdżą wszystkie jego kości”, P. Nesterowicz, retrospektywna opowieść Pielgrzyma, głównego bohatera i narratora zarazem tej biblijnej opowieści o cierpieniu i walce z samym sobą podczas próby dostania się na szczyt Góry, która ma przynieść odkupienie za grzechy. Wangdu trochę przypomina Jezusa leczącego słowem.

Ocena: 0.8/2

„Lekcja samotności”, P. Gul, rzecz się dzieje w świecie wiedźmińskim, głównym potworem jest pająk: trochę z Szeloby Tolkiena oraz maź i macki z Obcego. Jest też Koral vs Lytta Neid – zatem autor czytał „Sezon Burz” (Ja zapamiętałem z „Sezonu..” Mozaïk). Jest rudość. Jest humor. Czego chcieć więcej!

Zważając na przeciętne gabaryty magicznego opracowania, groziło to poważnym uszczerbkiem na zdrowiu, czego Cyria doświadczyła w przeszłości dwukrotnie. Już pierwszego dnia pracy w bibliotece dostała w głowę „Magiczną żeglugą” pióra Lytty Neyd i straciła przytomność na kilka godzin.

…każda czarodziejka prędzej czy później, uczy się tej lekcji. Lekcji samotności. I zawsze jest to bolesna lekcja. Czasami nawet zostawia blizny.

źródła: http://wiedzmin.wikia.com/wiki/Lytta_Neyd

Ocena: 1/2

„Szepty Lasu”, J. Lech, świetnie wykreowany świat dżungli, wioski, i czarownika. Pisane z perspektywy młodzieńca Kuasi, który słyszy głosy, a który być może zostanie nowym szamanem. Jest poddawany próbie z Cigau. Trochę się zgubiłem jeżeli chodzi o bóstwa i ich pośredników: jest Błękitnoorgi, Goirum, gwiazda N’Hui, Cigau. 🙂 Opowiadanie podobało mi się, natomiast mogłoby mieć więcej wyrazistości, pazura, gwałtowności… forma ciężka. Autorka promuje pokojowe rozwiązywanie konfliktów zamiast ‚ognia i miecza’ – czasem zwyczajnie warto odpuścić.

W oczach Błękitnorogiego, wbrew temu, co myślałem wcześniej, nie zobaczyłem odpowiedzi na moje problemy. Zobaczyłem Goirum

Noc spędziłem na drzewie. Ułożyłem się tuż przy pniu najwygodniej, jak tylko umiałem, i próbowałem usnąć. Gałęzie szumiały groźnie, znajome pohukiwana i krzyki zwierząt wydawały mi się dziwne i obce. Miałem ciało oblepione potem i strachem, a moje serce trwożyło się jak ptak pod czujnym wzrokiem lamparta. Nocna puszcza przestała być moim domem.

Tamtej nocy nauczyłem się, że czasami prawdziwym mężczyzną okazuje się właśnie ten, kto nie podejmuje walki. Dojrzałem.

Ocena: 0.8/2

„Pyłowy ogród”, K. Liu, opowieść snuje artystka będąca członkiem załogi Sariry lecącej na inną planetę (Cykadę). Załoga jest zahibernowana, natomiast komputer pokładowy rok przed okresem nadającym się do egzystencji wybudził ją. Liu tworzy piękną – glamour opowieść w tak krótkie formie. Rewelacja. Dodatkowo dowiedziałem się, że glamour pochodzi od grammar (glammar).

http://www.thefreedictionary.com/glamour

Moja sztuka nie przetrwa wiecznie. Żadnej sztuce się to nie udaje. Z długoterminowej perspektywy każde dzieło sztuki jest zbyteczne, podobnie jak każde życie. Wszyscy stanowimy ozdobne, przejściowe sygnały porządku pojawiające się wśród spadania ku uniwersalnej entropii, przypominającego moje obecne spadanie ku otępieniu hibernacji. Jesteśmy cykadami pojawiającymi się między zimami.

Ocena: 1.2/2

„Ginący gatunek”, L. Tidhar, opowiadanie kryminalne, akcja dzieje się w powojennym Londynie, ale w świecie w którym to Niemcy wygrali wojnę i stworzyli wielkie imperium rzeszy. Głównym bohaterem jest Gunther Sloam – pisarz, który po otrzymaniu listu od swojej dawnej miłości z prośbą o pomoc wyjeżdża z Berlina do Londynu. Narracja jest trzecioosobowa, narratorem jest Tomas Everly. Opowiadanie to gorzkie wspomnienie czasów II wojny światowej i jej konsekwencji dla tych którym udało się przeżyć. Autor przypomina także produkcję heroiny przez firmę Bayer

https://pl.wikipedia.org/wiki/Bayer_AG

oraz użycie metamfetaminy na potrzeby wojska w walkach w tejże wojnie. Przy okazji nasuwa mi się skojarzenie z kozłem ofiarnym, który występuje w żydowskim święcie Yom Kipur a przekładając na powód rozpętania drugiej wojny światowej, cytując za wikipedią:

Holocaust i obozy koncentracyjne. Niemcy, upokorzeni klęską w I wojnie światowej, którą w znacznym stopniu sami rozpętali, a następnie skutkami Wielkiego Kryzysu Gospodarczego, dokonali zbiorowej projekcji własnych win na Żydów, marksistów, homoseksualistów i inne mniejszości. ((https://pl.wikipedia.org/wiki/Kozio%C5%82_ofiarny))

Opowiadanie jest rasowym opowiadaniem o przygodach w mieście („Ulisses”?) z wątkiem kryminalnym w tle.

Nie broni potrzebujemy, a lekarstw. Ale jak uleczyć chorą duszę?

W nowej Rzeszy nie ma przestępczości, nie ma prostytucji oprócz tej, której dopuszcza się dusza, nie ma morderstw, oprócz tych, które dokonuje państwo.

Nie pchała ich do przodu chwała Führera. Robiły to małe pastylki produkowane przez Bayer; one i prosta, całkowita desperacja.

Choćbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę Ps 23.4 (http://www.biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=856)

Wtedy naprawdę na mnie spojrzał. Myślę, że dopiero wtedy zobaczył rzeczy, jakimi są, a nie jakimi powinny być.

Ocena: 1.75/2

staram się podając cytaty sprawdzać je w źródłach, zgodnie z zaleceniem Elona Muska :-):

elonmusk_readingsourcematerial

nthykier

Things that I work on in Debian

kałuża pełna mirabelek

krótkie metraże i migawki z podróży, Krakowa, czasem z korporacji

The Darkest Art

A journey through dark art.

AiDeeDystopia

Nairobi has her hands in my pants

IM Mark Ginsburg Presents A Personal Chess History

Chess History, Opening Theory, and Anecdotes by Dr. Mark Ginsburg

krainy z głowy

mutancikowy blog

wduch

Wlodzislaw Duch blog on cognitive science, mind, consciosuness, spirit and all that

The polymath blog

Massively collaborative mathematical projects

CIEMNA STRONA ROCKA

blog o muzyce klimatycznej... i nie tylko

Kraina Cieni

blog o głupiej nazwie i równie mądrej treści

終わりない夢 ~Owarinai Yume~

Blog krytycznoliteracki

Gödel's Lost Letter and P=NP

a personal view of the theory of computation

Komputerowe Katharsis

Jak się odnaleźć wśród komputerów i nowoczesnych technologii? Informatyka i moje obserwacje

WordPress.com

WordPress.com is the best place for your personal blog or business site.