Antyksiążki c.d
Niestety rok 2011 nie jest dla mnie łaskawy jeżeli chodzi o trafność doboru lektur. Przynajmniej do tej pory.
Pragnę podzielić się „ślepymi strzałami”. Pierwszym z nich jest książka pt. „Opętani” pana Chucka Palahaniuka. A miało być tak cudownie. Powieść początkowo zachęciła mnie opisywanymi sposobami osiągania satysfakcji seksualnej, które finalnie kończyły się w sposób niezbyt przyjemny. Niestety książka nie zachwyca ani formą, ani treścią. Ekstremalne zachowania seksualne ani opisy na tylnej okładce książki jakoby autor był w „szczytowej formie” autora nie przekonały mnie a wręcz zniechęciły na długi czas.
Czytałem książkę z wyraźnym zniechęceniem i odetchnąłem gdy skończyłem ostatni rozdział. Porównywania jakoby Palahaniuk stworzył dzieło na miarę Boccaccia, Poego są także nietrafne.
Na drugą książkę zdecydowałem się „eksperymentalnie” ponieważ zachęciły mnie czarno-białe ilustracje w środku oraz informacja, że autor jest fanem kilku z moich ulubionych autorów: Poego, Doyla, Eco. Autorem jest rosjanin Borys Akunin gruzińskiego pochodzenia, który stworzył rosyjski odpowiednik Sherlocka Holmesa i dr Watsona: Fandorina i jego przyjaciela Masę. Książkę czyta się lekko, zagadki pomysłowe ale nic poza tym. Nie oceniałbym tej książki tak źle gdyby nie przeczytał ostatniego opowiadania z „Nefrytowego różańca”. W owym opowiadaniu bohater spotyka Sherlocka Holmesa i razem próbują rozwiązać zagadkę. Dobrze, że nie spotykają agenta 007, Czterech Pancernych albo Stirlitza. Jeżeli komuś nie przeszkadza oczywiście może próbować polubić „przystojnego” cudownego, rosyjskiego detektywa, któremu brakuje oryginalności i wyrazistości. Doyle bardziej się przyłożył.
W przyszłości możemy oczekiwać zatem na rosyjską wersję przystojnego Gandalfa oraz zimolubnego syberyjskiego Gryfa.
hehe.. dobre o tym agencie 007!
ja skończyłem ostatnio Bóg Imperator Diuny, po drodze uświadamiąjąc sobie, że już to kiedyś czytałem, ale i tak dobrze odświeżyć sobie pamięć przed przejściem do kolejnych tomów
Pamiętam “Boga..”, podobał mi się. Jak na razie odświeżam Sapka, na Diunę też przyjdzie czas…